Radiologia interwencyjna to wciąż dość młoda dziedzina, która odgrywa coraz ważniejszą rolę. We Frankfurcie nad Menem międzynarodowe uznanie w tej dziedzinie zdobył specjalista zajmujący się diagnostyką, leczeniem i profilaktyką chorób naczyniowych: Arun Kumarasamy MBA, ordynator radiologii interwencyjnej w szpitalu Sachsenhausen we Frankfurcie, stworzył odpowiednie centrum kompetencji w szpitalu Sachsenhausen. Jego pacjenci doświadczają wysokiej jakości i standardów medycznych nie tylko dzięki jego ogromnej wiedzy specjalistycznej, ale także dzięki przemyślanej organizacji całej kliniki. Leading Medicine Guide rozmawiał ze specjalistą ds. naczyń Arunem Kumarasamy o powiązaniach między zarządzaniem zdrowiem a medycyną, a także o nowych możliwościach radiologii interwencyjnej.

Leading Medicine Guide: Panie Kumarasamy, w szpitalu Sachsenhausen we Frankfurcie stworzył Pan duże, nowoczesne centrum kompetencji zajmujące się diagnostyką, leczeniem i profilaktyką chorób naczyniowych. Jest to dość nietypowe dla lekarza, zwłaszcza że oprócz specjalizacji medycznej studiował Pan również międzynarodowe zarządzanie szpitalami i opieką zdrowotną.
Arun Kumarasamy: Podczas pracy jako lekarz na różnych stanowiskach wielokrotnie musiałem stwierdzić, że istnieje przepaść między lekarzami a kierownictwem. Obie strony nie mówią tym samym językiem, pojawiają się problemy z porozumieniem, co często utrudnia współpracę. Dlatego dodatkowo ukończyłem studia biznesowe, co sprawiło mi ogromną radość, a zorganizowanie i zbudowanie tak nowoczesnej struktury radiologii interwencyjnej w szpitalu Sachsenhausen było wspaniałym wyzwaniem. Ale o tym może za chwilę więcej.
Leading Medicine Guide: Najpierw został Pan lekarzem i musiał Pan robić coś, czego nigdy nie chciał Pan robić, ale co dało decydujący zwrot w Pana życiu zawodowym.
Arun Kumarasamy: Dokładnie. Podczas roku praktyki miałem bandażować stopy chorych na cukrzycę, a naprawdę nie miałem na to ochoty. Ale jak to bywa, jedno wynikało z drugiego. Pomyślałem wtedy, że takie dolegliwości i wyniki badań nie muszą przecież występować, co można z tym zrobić? Podczas szkolenia z radiologii bardzo zainteresowałem się radiologią interwencyjną. To stosunkowo młoda dziedzina radiologii, w której za pomocą obrazowania radiologicznego możemy leczyć układ naczyniowy. Te interwencje, czyli minimalnie inwazyjne zabiegi na naczyniach w celu leczenia zwężeń i niedrożności, bardzo mnie zafascynowały. Okazało się, że ta forma minimalnie inwazyjnego leczenia mi odpowiada i sprawia mi ogromną radość.

Leading Medicine Guide: Jak przejawia się taki talent?
Arun Kumarasamy: Ostatecznie jest to szczególna zręczność manualna. Dzięki dużemu doświadczeniu udoskonaliłem swoje zabiegi i obecnie potrafię je wykonać w dość krótkim czasie. Podczas zabiegu wprowadzam cewnik o grubości zaledwie kilku milimetrów do naczynia, aż do miejsca, które wymaga leczenia. Dzięki angiografii mogę wszystko kontrolować. W swojej pracy skupiłem się na naczyniach obwodowych, a więc przede wszystkim na naczyniach nóg. Moim konikiem stały się, że tak powiem, przewlekłe niedrożności w miednicy, udach, a przede wszystkim w tętnicach podudzia i stopy. Potocznie są to pacjenci z tzw. chorobą witrynową lub, medycznie rzecz biorąc, z obwodową chorobą niedokrwienną kończyn dolnych (pAVK). W tym przypadku dochodzi do zaburzeń krążenia w tętnicach kończyn, a osoby dotknięte tą chorobą odczuwają bóle mięśni już po krótkim spacerze, ponieważ noga lub nogi nie są już wystarczająco ukrwione. Stąd nazwa „choroba witrynowa”. Czynniki ryzyka to typowe czynniki, takie jak nadciśnienie, palenie tytoniu, cukrzyca.
Leading Medicine Guide: Co można zrobić dla tych pacjentów przy użyciu dzisiejszych środków medycznych?
Arun Kumarasamy: Klasyczne metody to balony i stenty, za pomocą których rozszerzamy lub stabilizujemy miejsca zwężenia. Balonik wprowadzamy do miejsca zwężenia, a następnie rozszerzamy go na jedną do dwóch minut. Następnie sprawdzamy, czy przyniosło to pożądany efekt. Dzięki balonikom pokrytych lekiem można jednocześnie podjąć dalsze kroki terapeutyczne.

Stent, znany również z innych dziedzin medycyny, to podpora naczyniowa, którą wprowadza się do zwężenia i która pozostaje tam na stałe. Stosujemy prawie wyłącznie najnowocześniejsze, wycinane laserowo, samorozprężalne stenty z nitinolu. Implant utrzymuje tętnicę w stanie drożności, jest elastyczny i ruchomy, a z czasem całkowicie zintegrowuje się ze ścianą naczynia. Są to klasyczne procedury. Nową metodą leczenia jest cewnikowa rotacyjna aterektomia, czyli mini-system wiercący, za pomocą którego możemy usuwać blaszki miażdżycowe z naczyń.

Leading Medicine Guide: W potocznym języku często mówi się o zwapnieniach w tętnicach. Czy to naprawdę jest wapń, który się tam odkłada?
Arun Kumarasamy: Tak, to naprawdę tak jest, jest to materiał twardy jak kość, który w pewnym sensie wiercimy i przebijamy. Laik może to sobie wyobrazić jako wiertło tunelowe, które frezuje zwężenia i jednocześnie odsysza usunięty wapień. Dzięki temu bardzo dobrze udaje nam się ponownie otworzyć naczynia i w wielu przypadkach możemy oszczędzić pacjentom wszczepienia stentu. Stenty mają bowiem niestety tę wadę, że mogą się ponownie zamknąć. Dzisiejsza nowoczesna terapia nazywa się: „Leave nothing behind”.
Leading Medicine Guide: Dlatego ważne jest, aby Pańscy pacjenci nie tylko korzystali z Pańskiej wiedzy medycznej, ale po zabiegu zmienili również swój styl życia, np. rzucili palenie i zadbali o zdrowszą dietę oraz więcej ruchu w codziennym życiu.
Arun Kumarasamy: Tak, ale mogę to tylko zalecić, oczywiście każdy musi sam to wdrożyć. Może jeszcze kilka słów o stopie cukrzycowej, od której praktycznie rozpoczęła się moja kariera. Wiele amputacji u diabetyków nie jest konieczna, zwłaszcza amputacje dużych kończyn. Można uratować znacznie więcej, jeśli wcześnie podejmie się interwencję medyczną i odpowiednio leczy początkowe zwężenia lub niedrożności naczyń.

Leading Medicine Guide: Stworzył Pan oddział radiologii interwencyjnej w szpitalu Sachsenhausen i rozpoczął działalność w 2017 roku od 240 zabiegów, a obecnie liczba pacjentów wzrosła prawie trzykrotnie. Jego pacjenci pochodzą z kraju i zagranicy i są bardzo zadowoleni z wyników leczenia. Czy może nam Pan opowiedzieć o początkach tej działalności?
Arun Kumarasamy: Podczas studiów MBA, właściwie dla zabawy, opracowałem biznesplan dotyczący tego, jak można by stworzyć radiologię interwencyjną jako nowy oddział. Zależało mi na optymalizacji procesów, zwiększeniu wydajności procedur oraz dostosowaniu całej architektury takiego centrum do jego funkcji i praktyczności. Następnie przedstawiłem ten model kierownictwu szpitala i ówczesnemu zarządowi, którzy byli dość zaskoczeni tym, co wszystko jest możliwe. Następnie zagłębiliśmy się w planowanie, zapoznaliśmy się z najnowszymi technologiami i wypróbowaliśmy sprzęt. Radiologia interwencyjna jako oddział szpitala z własnymi łóżkami – tego radiolodzy zazwyczaj nie są w stanie zaoferować. Co ciekawe, wszystkie listy kontrolne z przemysłu można bardzo dobrze zintegrować z medycyną. Również w medycynie mamy obecnie mnóstwo procesów, które muszą się ze sobą zazębiać i powinny być zorganizowane w sposób jak najbardziej sensowny, oszczędzający czas i odporny na błędy. Jest tak wiele rzeczy, które można jeszcze ulepszyć, co mnie fascynuje i motywuje.
Panie Kumarasamy, dziękujemy Panu za wgląd w Pana innowacyjne pomysły dotyczące optymalizacji leczenia chorób naczyniowych.
Kontakt ze specjalistą można nawiązać bezpośrednio poprzez jego profil w Leading Medicine Guide.
