Nasze kolana są nam potrzebne do niemal każdego ruchu, jaki wykonujemy. Niezależnie od tego, czy chodzimy, biegamy, czy się rozciągamy – nawet podczas siedzenia staw kolanowy, który jest zresztą największym stawem w naszym ciele, odgrywa kluczową rolę. Wszelkie uszkodzenia kolana mają natychmiastowy wpływ na nasz układ ruchowy. Oczywiście tym bardziej, gdy dochodzi do zerwania lub zużycia łąkotki. Aby dokładniej omówić specyfikę łąkotki, składającej się z dwóch półksiężycowatych krążków chrzęstnych, magazyn „Leading Medicine” przeprowadził rozmowę z prof. dr med. Christophem Erggeletem. Ten znany na całym świecie specjalista w dziedzinie chirurgii ortopedycznej i traumatologii (FMH) jest dyrektorem medycznym kliniki ortopedyczno-chirurgicznej ADUS w Dielsdorfie koło Zurychu.

Znajdują się one pomiędzy kością udową a piszczelową: nasze łąkotki, które stabilizują ruchy stawu kolanowego i działają jak amortyzator, łagodząc wszelki nacisk i ewentualne gwałtowne uderzenia w kolano. Chrzęstna tkanka łączna, ułożona w kształcie trójkąta w stawie kolanowym, rozciąga się po wewnętrznej i zewnętrznej stronie stawu kolanowego i równomiernie przenosi siłę z uda na podudzie, dzięki czemu obie kończyny mogą dobrze ze sobą współpracować. Dzięki temu możliwe są ruchy obrotowe, wyprosty i zgięcia. Szczególnie podczas skręcania kolan na zewnątrz dużym obciążeniom poddawane są łąkotki wewnętrzne, natomiast podczas skręcania do wewnątrz obciążona jest łąkotka zewnętrzna. Łąkotki zmniejszają ponadto ciężar oddziałujący na staw kolanowy i zaopatrują go w mazi stawowej.
„W przypadku uszkodzenia łąkotki należy wziąć pod uwagę dwa aspekty. Po pierwsze, łąkotka może ulec uszkodzeniu w wyniku wypadku. Na przykład podczas upadku, nieprawidłowego wstawania z krzesła lub wykonania nieprawidłowego ruchu podczas uprawiania sportu. Wtedy natychmiast pojawia się nagły i zazwyczaj kłujący ból, a kolano często spontanicznie puchnie. Z drugiej strony istnieje również zwyrodnieniowe uszkodzenie łąkotki, czyli objaw zużycia związany z wiekiem. W tym przypadku ból rozwija się powoli. „Kto w młodszym wieku lubił wędrować przez trzy do czterech godzin, ten przy zużytej łąkotce stwierdza, że bez bólu możliwe jest jedynie krótsze, półgodzinne spacerowanie” – tak profesor dr Erggelet opisuje pierwsze objawy.
Pacjenci mówią również o zablokowaniu kolana, gdy występuje uszkodzenie łąkotki. Gdy łąkotka jest uwięziona, staw kolanowy nie może być już całkowicie wyprostowany. Należy również wiedzieć, że sam łąkotka nie boli, ponieważ podobnie jak chrząstka nie ma nerwów. Jednak przy nieprawidłowym skręcie lub zgięciu może podrażniać torebkę stawową kolana, wywołując ból.
Intensywna rozmowa z pacjentem odgrywa dużą rolę w diagnostyce
„W ramach diagnostyki bardzo ważne jest, aby pacjent dokładnie opisał, co się stało. Czy poślizgnął się? Czy wykonał nieprawidłowy ruch obrotowy, czy uprawiał sport zbyt intensywnie i stracił równowagę?”, podkreśla profesor dr Erggelet. Tylko w ten sposób lekarz może z góry określić, jaki rodzaj uszkodzenia wystąpił. Następnie przeprowadza się oczywiście badanie kliniczne, w ramach którego zawsze wykonuje się rezonans magnetyczny (MRI) – metodę obrazowania, która za pomocą silnego pola magnetycznego i fal radiowych pozwala uzyskać przekroje ciała i dostarcza dalszych informacji na temat wielkości, rodzaju i lokalizacji zerwania łąkotki, a także o dalszych uszkodzeniach, takich jak uszkodzenie chrząstki w stawie kolanowym. Jeśli uszkodzenie łąkotki jest rozpoznawalne i można je sklasyfikować, np. czy jest to zerwanie, naderwanie czy zużycie, wówczas można omówić, jaką terapię zastosować.

Przekrój stawu kolanowego – łąkotki widziane z góry (zdjęcie: bilderzwerg/fotolia)
„Osobiście bardzo ważne jest dla mnie w tym momencie ustalenie, z jaką osobą mam do czynienia. Czy jest to młoda, aktywna osoba, która uprawia dużo sportu i chce to robić również w przyszłości? Czy jest to osoba, która wykonuje raczej pracę siedzącą? Tylko dzięki tej indywidualnej ocenie mogę dobrać odpowiednią terapię” – wyjaśnia profesor dr Erggelet, który zawsze poświęca na to dużo czasu.
Jeszcze kilka lat temu w przypadku uszkodzeń łąkotki operowano znacznie szybciej i częściej – dziś wiele przypadków można leczyć zachowawczo
Jeśli na przykład uszkodzenie łąkotki jest stabilne i prawie nie powoduje dolegliwości, wystarczająca może być terapia farmakologiczno-fizjoterapeutyczna. „Uszkodzenie łąkotki nie zagraża przecież życiu” – stwierdza prof. dr Erggelet i dodaje: „Dopóki jakość życia nie jest dramatycznie ograniczona i można chodzić bez bólu, można żyć nawet bez nienaruszonego łąkotki. Należy jednak pamiętać, że uszkodzona łąkotka z czasem uszkadza chrząstkę, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do artrozy. Dla porównania wyobraźmy sobie jazdę po gładkiej, asfaltowej drodze lub po żwirowej drodze. Uszkodzona łąkotka byłaby w tym przypadku żwirową drogą, więc chrząstka, która po niej się ślizga, oczywiście szybciej się zużywa” – wyjaśnia prof. dr Erggelet.
U młodszych osób zazwyczaj usuwa się uszkodzone fragmenty łąkotki, a następnie zszywa się ją. W tym przypadku chirurg staje przed szczególnym wyzwaniem, jakim jest rozważenie, które postępowanie jest najlepsze, biorąc pod uwagę również to, z jakim typem pacjenta ma do czynienia. Czy łąkotka nadaje się do naprawy? Czy nadal jest dobrze ukrwiona? „Kwestia ukrwienia ma decydujące znaczenie. Zewnętrzne strony łąkotki są ukrwione, natomiast wewnętrzne nie. Jeśli jednak uszkodzone są obszary wewnętrzne, nie ma sensu próbować ich zszywać, ponieważ do wyleczenia niezbędne jest ukrwienie. Prawdopodobieństwo, że szew ponownie się rozerwie, jest niezwykle wysokie. W tym przypadku muszę dobrze poinformować pacjentkę lub pacjenta i wyjaśnić, że w razie wątpliwości spotkamy się ponownie za pół roku” – tak profesor dr Erggelet opisuje rozważania poprzedzające operację.
Piłkarze i piłkarki narażają swoje kolana na ekstremalne obciążenia. Jak często podczas meczu piłki nożnej widzi się groźne zderzenia i wypadki. Również w tym przypadku należy rozważyć, co ma największy sens. Na przykład 17-letni piłkarz może sobie pozwolić na roczną przerwę w grze w celu powrotu do zdrowia, jeśli menisk zostanie ponownie zszyty i potrzebuje tego czasu na wyleczenie. Natomiast 31-letni piłkarz należy już do „starej gwardii” i przy takim okresie rekonwalescencji prawdopodobnie musiałby liczyć się z końcem kariery, dlatego w tym przypadku raczej nie zdecydowano by się na zszycie, ale na usunięcie łąkotki w celu jej wymiany.
Kiedy menisk musi zostać usunięty
Jeśli uszkodzone są tylko niewielkie fragmenty łąkotki, można je usunąć, a z pozostałą częścią można dobrze funkcjonować. Jeśli jednak uszkodzona jest cała łąkotka, należy ją całkowicie usunąć i zastąpić. „W tym przypadku jesteśmy uzależnieni od darowizn od osób posiadających kartę dawcy narządów. Przesadzona łąkotka jest dopasowywana, wszczepiana przy użyciu specjalnych narzędzi na sali operacyjnej i musi się zrosnąć. Operacja trwa około godziny. Od ponad piętnastu lat wykonuję przeszczepy łąkotki i mogę powiedzieć, że szanse na wyleczenie są znakomite. Pacjentka lub pacjent zazwyczaj może znów chodzić już po dwóch lub trzech dniach. Zanim będzie można głęboko kucać, mija czasem nawet pół roku. Niestety w Szwajcarii koszty tego zabiegu nie są pokrywane, a gotowość do oddawania narządów jest w tym kraju raczej problematyczna, przez co bardzo często musimy uciekać się do protez. A sztuczne preparaty są po prostu imitacją natury i oczywiście nie można ich porównać pod względem jakości”, ubolewa profesor dr Erggelet.
Spośród stu osób dotkniętych tą dolegliwością około siedemdziesiąt ma uszkodzenie łąkotki wewnętrznej, a trzydzieści – łąkotki zewnętrznej. Z tych trzydziestu z kolei cztery lub pięć wymagałoby przeszczepu.
Cechy wyróżniające klinikę ADUS – motto „einfach.gut.aufgehoben”
Cechą szczególną kliniki ADUS jest szeroki zakres usług w dziedzinie ortopedii. „Nie ma tu ordynatora, który musiałby umieć wszystko, ani grupy lekarzy asystentów, którzy nie są tak doświadczeni. W każdej dziedzinie pracują tu doświadczeni lekarze. Nie oferowalibyśmy określonych terapii lub zabiegów, gdybyśmy nie byli w stanie ich wykonać. Ponadto operacje zawsze przebiegają według tego samego schematu. Oznacza to, że zawsze ten sam lekarz operuje barki, a ten sam operuje kolana, stosując zawsze tę samą technikę i ten sam przebieg zabiegu. Dzięki temu występuje znacznie mniej powikłań, a rekonwalescencja pacjentów przebiega pomyślniej, ponieważ procedury są stabilne czasowo i oparte na solidnej rutynie” – wyjaśnia profesor dr Erggelet, opisując sposób pracy w klinice.

„Na przyszłość życzyłbym sobie mniej restrykcyjnej polityki oszczędnościowej w Szwajcarii. Często nie możemy zaoferować pacjentom tego, na co zasługują. Jako przykład chciałbym tu podać ryczałty za przypadek. Stawka ryczałtowa pozostaje na tym samym poziomie, ale koszty z nią związane rosną, co nieuchronnie powoduje spadek wartości stawki ryczałtowej, a kliniki muszą to oszczędzać: na personelu, instrumentach, implantach, usługach… Jest to oczywiście zgodne z zamierzeniami polityków, ale to ubezpieczeni muszą ponosić konsekwencje tych decyzji. Mniej personelu oznacza na przykład dłuższy czas oczekiwania na pielęgniarkę, gdy w szpitalu odczuwa się ból lub trzeba skorzystać z toalety. Mniej personelu oznacza dłuższy czas oczekiwania na diagnozy i leczenie. Sytuacja w Anglii i Kanadzie dobitnie pokazuje, dokąd to prowadzi” – krytykuje profesor dr Erggelet i kończy naszą rozmowę zdaniem: „Lepiej pozostać zdrowym!”
Serdecznie dziękujemy profesorowi dr Erggeletowi za tę interesującą i szczerą rozmowę!
Bezpośredni kontakt z naszym specjalistą można nawiązać poprzez jego profil w Leading Medicine Guide.
