Kolano, jako największy staw w naszym ciele, musi wytrzymać naprawdę wiele. W końcu cała waga naszego ciała spoczywa na tym złożonym anatomicznie stawie, w którym spotyka się wiele więzadeł, ścięgien i kości. Mówiąc dokładniej, kolano musi wytrzymać obciążenie równe około czterokrotności naszej masy ciała – a gdy potkniemy się, może to być nawet ośmiokrotność! Abyśmy mogli prawidłowo chodzić, biegać i obracać się, poszczególne elementy kolana muszą współpracować ze sobą jak w zegarku. Jeśli jeden z elementów zawiedzie lub ulegnie uszkodzeniu, od razu pojawia się ból – a nasza mobilność zostaje ograniczona. Co dokładnie się wtedy dzieje, wyjaśnia specjalista ds. kolan, dr med. Alfred Tylla, w tym wywiadzie eksperckim. Dr Tylla, jako ordynator oddziału kolan w szpitalu Rummelsburg, całkowicie poświęcił się badaniu stawu kolanowego – i jest współodpowiedzialny za doskonałą reputację, jaką Centrum Kolan cieszy się daleko poza regionem. W 2019 roku placówka ta została certyfikowana przez Niemieckie Towarzystwo Kolanowe jako pierwsza specjalistyczna klinika w całym regionie metropolitalnym Norymbergi.

Aby kolano działało dosłownie jak w smarze, potrzebna jest sprawna współpraca między kością piszczelową, więzadłami krzyżowymi, więzadłami zewnętrznymi, więzadłami wewnętrznymi oraz łąkotką, która niczym amortyzator przejmuje i tłumi wszystkie wykonywane przez nas ruchy. Niestety, uszkodzenia łąkotki zdarzają się dość często. Chociaż bardzo często dotykają one sportowców, którzy na przykład podczas gry w tenisa wykonują nieprawidłowy ruch obrotowy, to jednak również w codziennym życiu łąkotka jest wrażliwym elementem.
„Łąkotka działa jak amortyzator w samochodzie” – rozpoczyna rozmowę dr Tylla i wyjaśnia: „Jeśli jest uszkodzona, może to prowadzić do silnego bólu, ograniczać ruchomość i powodować obrzęk stawu. Jeśli nie zostanie to wyleczone, uszkodzenie prowadzi w dłuższej perspektywie do artrozy, której nie da się wyleczyć, a jedynie złagodzić objawy”.
Artroza to choroba zwyrodnieniowa, w której chrząstka stawowa ulega coraz większemu zużyciu. Zużycie chrząstki przyspiesza brak ruchu, ponieważ tylko podczas obciążania stawu płyn maziowy niezbędny do jego płynnego działania jest pompowany przez chrząstkę. W przypadku braku płynu maziowego kości ocierają się o siebie.
W dzisiejszych czasach dyscypliny sportowe stają się coraz bardziej ekstremalne. Szybciej, dalej, wyżej – to motto wielu sportowców. „Niestety ludzie wciąż nie doceniają, jak bardzo obciążają swoje kolana. Osoby jeżdżące na nartach zimą często nie trenowały przez cały rok. Mięśnie wokół kolana nie są tak wytrzymałe, jak powinny być do jazdy na nartach. Ludzie często po prostu nie przygotowują się do tego wystarczająco, a wtedy łatwo może się zdarzyć, że przy nieostrożnym ruchu menisk ulegnie uszkodzeniu w postaci pęknięcia, a nawet całkowitego zerwania. „Zazwyczaj łąkotka ulega urazowi podczas szybkiego ruchu obrotowego, ponieważ przy takich ruchach dostaje się ona między elementy stawu i może ulec naderwaniu lub nawet całkowitemu zerwaniu” – wyjaśnia dr Tylla problem przeciążenia.
Każde kolano ma łąkotkę, czyli półksiężycowatą chrząstkę stawową, która znajduje się pomiędzy powierzchniami stawowymi kości udowej (femur) i piszczeli (tibia). Dzieli się ona na łąkotkę zewnętrzną i wewnętrzną. Łąkotki składają się w dziewięćdziesięciu procentach z włókien kolagenowych, które są w stanie wytrzymać siły ścinające i rozciągające. Duże obciążenie rozciągające występuje na przykład podczas przysiadów.
Uszkodzenie łąkotki nie zawsze wymaga leczenia operacyjnego
„Jeśli ktoś zgłasza się do mnie z silnym bólem kolana, należy najpierw ustalić, czy doszło do nagłego urazu, na przykład upadku. Badanie MRI dostarcza w końcu wyczerpujących informacji. Leczenie zachowawcze obejmuje schładzanie kolana, oszczędzanie go i uniesienie nogi. Następnie przechodzi się do wzmacniania mięśni. Dla łąkotki niezwykle ważne są stabilne mięśnie uda, dlatego wzmacnia się je za pomocą ukierunkowanych ćwiczeń” – opisuje dr Tylla możliwość leczenia zachowawczego.
Wiek również odgrywa dużą rolę przy podejmowaniu decyzji, czy operacja jest konieczna, czy nie. „W przypadku młodszych osób, które prowadzą jeszcze bardzo aktywny tryb życia, zazwyczaj sensowne jest zszycie łąkotki. Zazwyczaj można to wykonać artroskopowo. W tym celu wykonuję dwa małe nacięcia w wewnętrznej i zewnętrznej części stawu kolanowego, aby następnie zszyć łąkotkę. Techniki zszywania są w tym przypadku bardzo sprawdzone, a cały zabieg trwa od pół godziny do godziny. Pozostają tylko niewielkie blizny, a pacjentka lub pacjent szybciej wraca do zdrowia dzięki krótkiemu czasowi gojenia się rany” – tak dr Tylla opisuje operację.
Podobnie jak chrząstka, łąkotka nie posiada włókien nerwowych, więc samo jej naderwanie lub zerwanie nie powoduje bólu. Ból pojawia się wtedy, gdy naderwane fragmenty utkną w stawie, rozciągając w ten sposób torebkę stawową.
Jeśli uraz łąkotki miał miejsce już dawno temu, a pacjent dopiero późno odczuwa ograniczenia ruchowe i ból, podczas operacji usuwa się tylko postrzępione lub rozdarte fragmenty łąkotki. Usuwane są tylko te fragmenty, które są absolutnie konieczne, ponieważ w przeciwnym razie wzrasta ryzyko wystąpienia artrozy w przyszłości. „Chciałbym zdecydowanie podkreślić, że przed każdym zabiegiem operacyjnym dokładnie ustala się, czy operacja jest rzeczywiście konieczna i ma sens. Zawsze najpierw rozważa się leczenie zachowawcze” – wyjaśnia dr Tylla.
„Oczywiście istnieją również implanty, które można zastosować, ale zazwyczaj robi się to tylko u młodych pacjentów. W Niemczech przeszkody biurokratyczne w tym zakresie są bowiem bardzo duże. Niektóre firmy nie oferują już swoich systemów implantacyjnych z powodu wygaśnięcia certyfikatu CE” – wyjaśnia specjalista ds. kolan, opisując trudności związane z implantami.
Każdy może podjąć działania profilaktyczne, aby wzmocnić swoje kolana
„Większość ludzi zbytnio oszczędza swoje kolana. Wielu operacji kolana można by uniknąć, gdyby ludzie więcej się ruszali i uprawiali sport. Tylko ruch pobudza bowiem krążenie krwi. Wielu moich pacjentów cierpi zasadniczo na niestabilność funkcjonalną kolana i częściowo nie jest już w stanie wykonywać prostych przysiadów. Oczywiście nie należy przesadzać ze sportem ani przeceniać swoich możliwości. Niewłaściwe obciążenie, czyli nieprawidłowe i nieprecyzyjne wykonywanie ćwiczeń podczas uprawiania sportu, prowadzi do urazów kolan. Na początku warto skonsultować się z trenerem sportowym, na przykład gdy zdecydujesz się pójść na siłownię. „Jednak zdrowe mięśnie kolan zasadniczo wzmacniają stabilność i zapobiegają urazom” – radzi dr Tylla swoim pacjentom.

Dolegliwości spowodowane kośmiotami i kośmiotami
Kolana szybko ulegają uszkodzeniom, gdy występuje wada postawy w postaci koślawych lub szpotawych nóg. Przyczyną tego jest często predyspozycja genetyczna. „Taka wada postawy może jednak wynikać również z urazu, czyli gdy doszło do kontuzji nogi, która nie zagoiła się prawidłowo” – wyjaśnia dr Tylla. Wada postawy nóg stanowi szczególnie duże obciążenie dla kolan.
„W przypadku koślawych nóg występuje stały nacisk od wewnątrz na łąkotkę, co powoduje jej szybsze zużycie. W przypadku kolan koślawych sytuacja jest odwrotna. Tutaj nacisk wywierany jest na zewnętrzną stronę łąkotki. Wady postawy typu O-nogi występują częściej niż wady typu X-nogi i można je skorygować za pomocą minimalnie inwazyjnej operacji, tzw. osteotomii korekcyjnej. Całą oś nogi można zmienić operacyjnie, co odbywa się w ramach delikatnego zabiegu, który nie trwa dłużej niż 45 minut. W przeciwieństwie do dawnych metod, podczas operacyjnego prostowania nóg nie są one już łamane, lecz zginane, co pozwala na szybsze gojenie. Wyprostowaną nogę mocuje się za pomocą płytki tytanowej. Celem jest, aby następnie odrosła tkanka kostna. Pacjentka lub pacjent jest zazwyczaj w pełni sprawni po czterech do sześciu tygodniach i może w pełni obciążać nogę. Po operacji pacjentka lub pacjent otrzymuje szynę ruchową i musi liczyć się z tym, że przez kolejne trzy do czterech tygodni będzie mógł obciążać nogę tylko częściowo. Po około sześciu tygodniach powinno nastąpić kolejne trzy tygodnie rehabilitacji lub fizjoterapii, a po łącznie dziewięciu tygodniach od zabiegu pacjent może znów dobrze chodzić” – opisuje dr Tylla.
W zachowawczym leczeniu koślawych lub szpotawych nóg stosuje się ortezy
„Ortezy dociskają nogi do pożądanej pozycji. Trwa to około dziesięciu do dwunastu tygodni. Następnie za pomocą symulacji sprawdza się, czy zabieg zakończył się sukcesem. Jeśli pacjentka lub pacjent odniesie korzyści z tej formy terapii, sensowną opcją terapeutyczną jest również korekcja nóg” – mówi dr Tylla. Szanse na skorygowanie ustawienia nóg za pomocą ortez oczywiście maleją wraz z nasileniem wady. Oczywiście potrzebna jest też pewna doza cierpliwości. Jednak przed podjęciem decyzji o korekcji operacyjnej należy wyczerpać te możliwości.
Wysoka jakość opieki w chirurgii kolana w certyfikowanym centrum kolanowym szpitala Rummelsburg przejawia się w ortopedii sportowej, traumatologii i osteotomii. Każdy, kto poddaje się tutaj zabiegowi na kolanie, może być pewien: w Klinice Chirurgii Urazowej w Rummelsburgu nie tylko spełniane są minimalne wymagania, ale są one znacznie przekraczane dzięki co najmniej sześciuset złożonym zabiegom wysokiej jakości wykonywanym rocznie.

„Na przyszłość życzyłbym sobie, aby udało się poprawić regenerację chrząstki, tak aby można było całkowicie uniknąć operacji. Należy również zoptymalizować proces gojenia z wykorzystaniem komórek macierzystych” – podsumowuje dr Tylla na zakończenie naszej rozmowy.
Serdecznie dziękujemy dr Tylli za tę pouczającą rozmowę! Bezpośredni kontakt z naszym ekspertem można nawiązać poprzez jego profil w Leading Medicine Guide.
