Bez serca nie ma życia – to takie proste! Jako organ odpowiedzialny za dostarczanie tlenu i składników odżywczych, ta centralna pompa – będąca silnikiem naszego ciała – utrzymuje krążenie krwi. Ludzkie serce wielkości pięści bije od sześćdziesięciu do osiemdziesięciu razy na minutę, pompując w ciągu dnia około 7000 litrów krwi w organizmie. Ten fascynujący organ jest podzielony przegrodą na dwie połowy, z których każda składa się z przedsionka i komory. Krew bogata w tlen jest pompowana po lewej stronie przez aortę, tętnicę główną, do krążenia ogólnego, natomiast po prawej stronie zużyta krew uboga w tlen jest odprowadzana przez prawą komorę do krążenia płucnego, gdzie ponownie wzbogaca się w tlen i wraca do serca przez żyły płucne. To wyrafinowany system, który nie toleruje żadnych zakłóceń. Najlepiej zapytać o to uznanego specjalistę z dużym doświadczeniem: prof. dr Alexandra Alberta.
Relacja z wywiadu autorstwa Alexandry Pfitzmann

Istnieje wiele chorób, które mogą obciążać nasze serce. Na szczęście postęp medyczny jest ogromny również w dziedzinie kardiologii i kardiochirurgii. Redakcja Leading Medicine Guide miała zaszczyt porozmawiać z jednym z czołowych kardiochirurgów na świecie. Profesor dr Alexander Albert należy do grona renomowanych na arenie międzynarodowej specjalistów i udziela fascynującego wglądu w imponujące możliwości kardiochirurgii. Od jesieni 2019 roku pełni funkcję dyrektora kliniki kardiologicznej w Dortmundzie w Nadrenii Północnej-Westfalii i może pochwalić się ponad dwudziestoletnim doświadczeniem zawodowym.
Dla wielu osób operacje serca nadal należą do najbardziej przerażających zabiegów chirurgicznych, podobnie jak operacje mózgu. Do najczęściej wykonywanych operacji serca należy operacja pomostowania aortalno-wieńcowego, która staje się konieczna w przypadku zagrażających życiu zwężeń naczyń krwionośnych. Tylko wtedy można zapewnić dopływ tlenu do serca. Najczęstszą przyczyną operacji pomostowania aortalno-wieńcowego jest choroba wieńcowa, która dotyka około miliona osób w Niemczech. Jako przyczyny można wymienić choroby metaboliczne, podwyższone ciśnienie krwi lub miażdżycę tętnic.
Operacja na otwartym sercu a operacja minimalnie inwazyjna
W przypadku operacji pomostowania tętnic wieńcowych rozróżnia się operację na otwartym sercu oraz operację minimalnie inwazyjną, w której zabieg wykonywany jest przy użyciu tzw. techniki „keyhole” poprzez bardzo małe nacięcia. „Decyzja o wyborze metody operacyjnej zależy w dużej mierze od anatomii naczyń wieńcowych” – wyjaśnia profesor dr Alexander Albert i od razu podkreśla: „Metody diagnostyczne i terapeutyczne są zawsze omawiane w naszym interdyscyplinarnym zespole, aby sprostać indywidualnym potrzebom każdego pacjenta. Osobiście operuję dziewięćdziesiąt procent moich pacjentów metodą minimalnie inwazyjną”. Teraz należy sobie wyobrazić następującą sytuację: podczas operacji na otwartym sercu, niezależnie od przyczyny, konieczne jest otwarcie całego mostka pacjenta. Jest to już poważna ingerencja, a proces rekonwalescencji dla pacjenta trwa kilka tygodni i wiąże się z pewnym bólem. Operacja serca metodą minimalnie inwazyjną jest znacznie mniej inwazyjna, ale wymaga dużego doświadczenia i zręczności. „Wielu chirurgów osiąga gorsze wyniki przy operacjach minimalnie inwazyjnych niż przy operacjach na otwartym sercu, po prostu z powodu braku doświadczenia. W końcu operacja minimalnie inwazyjna wykonywana jest na bijącym sercu. Serce pulsuje i porusza się, a mimo to każdy ruch i kolejne zszycie muszą być wykonane czysto i precyzyjnie przy użyciu prawidłowej techniki nakłuwania – to szczególne wyzwanie”, wyjaśnia prof. dr Albert, który w 2004 roku przez rok pracował u „papieża” chirurgii „off-pump”, belgijskiego kardiochirurga prof. dr Paula Sergeanta, który doprowadził tę metodę operacyjną do perfekcji. „Off-pump” oznacza operację serca bez użycia płucoserca.

Praktyka czyni mistrza!
„Większość pacjentów pozytywnie reaguje, gdy wyjaśniam im, że przeprowadzamy zabieg bez użycia płucoserca. W końcu podczas operacji z użyciem płucoserca serce jest zatrzymywane – co jest dość niepokojącą perspektywą. Pozytywnym aspektem jest również to, że aby dotrzeć do obszaru operacyjnego, konieczne są jedynie niewielkie nacięcia. W rezultacie proces gojenia ulega znacznemu skróceniu, a cała operacja jest mniej traumatyczna dla pacjenta dzięki uniknięciu otwarcia klatki piersiowej” – komentuje prof. dr Albert. „Również późniejszy wskaźnik udarów mózgu, który występuje po zastosowaniu pomostów, spada w przypadku operacji małoinwazyjnej do poniżej 0,2 %. W przypadku minimalnie inwazyjnych operacji serca decydujące znaczenie ma jednak właściwa technika. I tutaj obowiązuje zasada: praktyka czyni mistrza!”, wyjaśnia prof. dr Albert, opisując wyzwania związane z techniką operacyjną.
Oczywiście nie ćwiczy się na żywych pacjentach. On sam przeprowadzał prawdziwe „kursy szycia” przy stole w salonie, korzystając z symulatorów. Techniki nakłuwania i szycia powtarzał nawet 1000 razy. „Obecnie operuję pacjentów techniką minimalnie inwazyjną dwa do trzech razy w tygodniu. Najczęściej są to operacje pomostowania aortalno-wieńcowego oraz operacje zastawki mitralnej”, mówi prof. dr Albert, który należy do grona najbardziej renomowanych na świecie specjalistów w dziedzinie chirurgii bez użycia pompy krwi i minimalnie inwazyjnej chirurgii pomostowania aortalno-wieńcowego, rozwija techniki operacyjne oraz kieruje europejskim centrum szkoleniowym firmy Medtronic w Dortmundzie w zakresie minimalnie inwazyjnej chirurgii pomostowania aortalno-wieńcowego.
Każda połowa serca posiada zastawkę żaglową (zastawkę przedsionkowo-komorową) oraz zastawkę kieszeniową (zastawkę półksiężycowatą). Zastawki żaglowate znajdują się między przedsionkiem a komorą i nazywane są zastawką dwupłatkową lub mitralną (po lewej) oraz zastawką trójdzielną (po prawej). Zastawki półksiężycowate znajdują się pomiędzy komorą a naczyniem odprowadzającym i nazywane są zastawką płucną (po prawej) oraz zastawką aortalną (po lewej).
W ciągu jednego dnia wszystkie cztery zastawki otwierają się i zamykają około 100 000 razy, a ilość pompowanej krwi wynosi około 7000 l w ciągu 24 godzin. Niemniej jednak zastawki zazwyczaj wytrzymują to obciążenie, o ile nie są zmienione lub uszkodzone przez dodatkowe schorzenia.
Po operacji jest przed operacją
Prof. dr Albert przywiązuje szczególną wagę do dobrej opieki pooperacyjnej nad swoimi pacjentami, którzy przychodzą do niego na wizytę kontrolną „jakości życia” około dwa miesiące po operacji serca. „Dla wielu pacjentów bardzo ważne jest, aby po operacji i rehabilitacji ponownie porozmawiać ze swoim chirurgiem. Wielu z nich ma jeszcze pytania i potrzebuje empatycznego oraz kompetentnego rozmówcy. Mogą uzyskać dodatkowe wskazówki, upewnić się, że wszystko jest w porządku. Niektórzy potrzebują również wsparcia emocjonalnego, zwłaszcza gdy ich środowisko społeczne jest niewielkie lub nie istnieje, albo gdy nadal odczuwają ból lub duszności” – wyjaśnia prof. dr Albert, który zawsze traktuje swoich pacjentów z wielką empatią. „Zawsze jestem zachwycony, gdy słyszę o sukcesach moich pacjentów, na przykład gdy pacjent, któremu wszczepiłem dwa bypassy, z powodzeniem wziął udział w triathlonie Ironman”, opowiada z entuzjazmem prof. dr Albert.

W przypadku serca liczy się również trwałość
Naturalna tkanka człowieka jest zawsze lepszym wyborem, zwłaszcza jeśli chodzi o leczenie chorób zastawek serca. Credo prof. dr. Alberta zakłada zachowanie biologicznych i naturalnych struktur serca zamiast stosowania protez. „Protezy są zawsze gorsze od naturalnej tkanki i mogą powodować skutki uboczne” – wyjaśnia prof. dr Albert i dodaje: „W klinice kardiologicznej w Dortmundzie zastawki serca są w idealnym przypadku naprawiane. Zwłaszcza w przypadku niewydolności zastawki mitralnej i trójdzielnej udaje się to w prawie 100% wszystkich przypadków. I to również w prawie 100% w sposób naturalnie minimalnie inwazyjny”.
Pomoc nawet w końcowym stadium choroby serca
Prof. Albert i jego zespół poszukują rozwiązań również dla pacjentów, u których czynność serca osłabła do tego stopnia, że nie pomagają ani leki, ani konwencjonalne metody. W Dortmundzie wszczepia on więc mechaniczne systemy wspomagania serca, takie jak LVAD Heartmate III, a także całkowity zastępnik serca za pomocą urządzenia Syncardia. „Zawsze jednak staramy się najpierw uniknąć tych dość inwazyjnych terapii, które są pomyślane jako pomost do przeszczepu serca lub jako trwałe rozwiązanie. Wszystkie możliwości są zawsze omawiane w zespole interdyscyplinarnym, a my mamy własną przychodnię dla pacjentów z niewydolnością serca. Jesteśmy otwarci na innowacyjne metody. Niedawno, we współpracy z kardiologami, udało nam się przywrócić prawidłowy kształt zdeformowanemu sercu z zaawansowaną niewydolnością serca bez użycia płucoserca, stosując nowatorską metodę (plastykę komór metodą Revivent) z użyciem drutów. „Oznacza to, że zszyliśmy chore obszary na bijącym sercu, oszczędzając w ten sposób pacjentowi wszczepienia sztucznego serca” – wspomina z uzasadnioną dumą prof. dr Albert.

Mobilny zespół ECMO w Dortmundzie
Gdy w krótkim czasie dochodzi do niewydolności serca, zawsze konieczne jest szybkie działanie. Czasami pacjent doznaje nagłego zapaści sercowo-naczyniowej, której nie da się już opanować za pomocą konwencjonalnych środków dostępnych w zwykłym szpitalu; wtedy transport do większego centrum kardiologicznego jest zazwyczaj niemożliwy ze względu na wystąpienie wstrząsu lub szanse na przeżycie są bardzo niewielkie. Grozi zatrzymanie akcji serca, a wraz z nim obumieranie narządów.
We współpracy z pogotowiem ratunkowym miasta Dortmund prof. dr Albert założył tzw. „Mobilny zespół ECMO Dortmund”. ECMO to skrót od: Extracorporeal Membrane Oxygenation, co oznacza technikę intensywnej terapii, w której maszyna przejmuje funkcje oddechowe i/lub sercowe pacjenta. Ta innowacyjna usługa ratuje życie. „Około 40% pacjentów, u których wystąpiła ta sytuacja, przeżyło dzięki tej całodobowej usłudze bez późniejszych powikłań” – podkreśla prof. dr Albert, który opublikował swoje doświadczenia z „pozaustrojowym wsparciem życia” w renomowanych czasopismach. Jeśli więc pacjent dozna na przykład w domu ostrej niewydolności sercowo-naczyniowej i zostanie powiadomiony zespół ECMO, kardiochirurg wraz z technikiem kardiologicznym natychmiast udaje się samochodem bezpośrednio do pacjenta z mobilną maszyną sercowo-płucną. Tylko szybka reakcja daje szansę na przeżycie. „Dzięki mobilnym zabiegom stabilizacyjnym przeprowadzanym u pacjenta na miejscu zyskuje się czas na podjęcie decyzji, aby następnie móc rozpocząć odpowiednie leczenie w szpitalu. W Centrum Kardiologicznym po przybyciu pacjenta wszystko jest już przygotowane” – wyjaśnia prof. dr Albert.
Niezwykle szeroki zakres usług zespołu prof. dr. Alberta, w porównaniu z innymi ośrodkami na świecie, pozwala zaoferować każdemu pacjentowi indywidualnie dostosowaną, spersonalizowaną terapię. Zespół posiada wyjątkową wiedzę specjalistyczną w zakresie minimalnie inwazyjnej terapii pomostowej i zastawkowej, złożonej chirurgii aorty i zastawki aortalnej (operacje zapalenia wsierdzia, operacja Rossa) oraz mechanicznego wspomagania serca za pomocą sztucznych serc. Jednak również leczenie uszkodzonych lub usuwanie zakażonych elektrod rozrusznika serca jest wymagające i w Dortmundzie jest chętnie i dobrze wykonywane.
Dalekowzroczność z sercem
Profesor dr Albert wyróżnia się nie tylko ogromną wiedzą specjalistyczną w dziedzinie kardiochirurgii. Towarzyszy mu być może wrodzona, artystyczna zręczność palców. Czy ma to związek z tym, że dorastał w rodzinie artystów, a jego ojcem był profesor muzyki… Rozwaga, która zawsze towarzyszy prof. dr. Albertowi, przejawia się również w jego niekonwencjonalnych i osobistych decyzjach. Opowiada historię pacjenta z poważnymi problemami kardiologicznymi. „Pacjent ważył 180 kg i cierpiał na cukrzycę. To dużo. Od dawna próbował schudnąć, ale nigdy nie zszedł poniżej 160 kg. Przy takiej nadwadze operacja pomostowania serca nie ma sensu w dłuższej perspektywie. Wspólnie z chirurgami jamy brzusznej wykonaliśmy więc minimalnie inwazyjną operację pomostowania aorty i podczas tego samego pobytu zmniejszenie żołądka. Zaledwie trzy tygodnie po zabiegu ważył już 140 kg, czyli aż o 20 kg mniej, i nie potrzebował już insuliny. Nadwaga i cukrzyca zawsze stanowią dodatkowe ryzyko dla pacjentów kardiologicznych” – wyjaśnia prof. dr Albert, który dosłownie ma serce dla swoich pacjentów i zawsze koncentruje się na dalszym postępie. Wyróżnia go skrupulatność, z jaką podchodzi do chirurgii serca. „Jako szef ma się dużą swobodę działania” – mówi, śmieje się i już znów jest w drodze na kolejne spotkanie.
Profesorze dr Albercie, serdecznie dziękujemy za tę interesującą rozmowę i dokładniejszy wgląd w fascynujący świat kardiochirurgii!
Albert A et al. (red.) Operative techniques in coronary artery bypass surgery – An illustrated guide to personalized therapy, Springer International, Londyn
ISBN: 978-3-030-48496-5
Publikacja ukaże się jesienią 2020 r.
