Wywiady z ekspertami
Chirurgia rekonstrukcyjna po urazach
14 sierpnia 2026
Chirurgia rekonstrukcyjna urazowa zajmuje się trudnym zadaniem przywrócenia kształtu i funkcji układu ruchu po ciężkich urazach. Stosuje się ją zawsze wtedy, gdy kości, stawy, mięśnie lub tkanki miękkie są tak poważnie uszkodzone, że zwykłe leczenie nie wystarcza.
Dzięki nowoczesnym technikom operacyjnym, precyzyjnemu planowaniu i interdyscyplinarnej wiedzy specjalistycznej chirurgia rekonstrukcyjna urazowa umożliwia wielu pacjentom powrót do sprawności ruchowej, stabilności i jakości życia.

Kiedy mowa o chirurgii rekonstrukcyjnej urazowej, w głowie szybko pojawiają się bardzo sugestywne obrazy. Myśli się o pacjentach z ciężkimi urazami, o wypadkach z życia codziennego, drogowych lub zawodowych. Chirurgia urazowa może przecież oznaczać wszystko, co tylko możliwe.
Ale jak właściwie rozpoznać, czy coś da się zrekonstruować? Jak przebiega ten proces i kiedy faktycznie trzeba coś zastąpić? A skoro mowa o „zastąpieniu” – co dokładnie się przez to rozumie? Jak wygląda ta wstępna ocena, gdy pacjent stoi przed nami?
„W praktyce spotykamy dwie duże grupy pacjentów. Pierwsza to osoby, które trafiają do nas bezpośrednio po wypadku. W ich przypadku chodzi o takie opatrzenie powstałych uszkodzeń – czyli złamań kości lub urazów tkanek miękkich – aby zminimalizować ryzyko powikłań. Drugą grupę stanowią pacjenci, których wypadek miał miejsce już dawno temu i u których pojawiły się problemy: kość nie zrosła się, zrosła się nieprawidłowo, uległa skróceniu lub zrosła się w nieprawidłowym ustawieniu. W takich przypadkach konieczne są kolejne zabiegi, aby przywrócić funkcjonalność dotkniętej kończyny.
Kierujemy się przy tym trzema podstawowymi celami: stawy powinny być dobrze ruchome, ręce lub nogi muszą być w stanie wytrzymać niezbędne obciążenia, a całość powinna funkcjonować w sposób jak najmniej bolesny. Właśnie te aspekty staramy się przywrócić podczas operacji uzupełniających – na tyle, na ile to możliwe. Właśnie w przypadku tak złożonych zabiegów wielu pacjentów celowo poszukuje wyspecjalizowanych ośrodków. I właśnie w tym zakresie leży jedna z kluczowych kompetencji naszego oddziału.
Stosujemy specjalne techniki operacyjne, które pozwalają na wydłużanie lub skracanie kości, ponowne przecięcie nieprawidłowo zrośniętych struktur i takie ich połączenie, aby przywrócić statyczną funkcję nogi lub ramienia. Często konieczne jest również leczenie tkanek miękkich: zbyt krótkie ścięgna są wydłużane, a uszkodzone – rekonstruowane lub zastępowane. Wszystkie te działania składają się na to, czym jest chirurgia rekonstrukcyjna urazowa – a jej celem jest przywrócenie pacjentowi jak najwyższej sprawności i jakości życia”, wyjaśnia dr Lissberg na początku naszej rozmowy i dodaje:
„Jeśli pacjent zgłasza się do nas po wypadku, a na przykład uległa uszkodzeniu już wszczepiona endoproteza, to oczywiście również należy to do zakresu chirurgii urazowej rekonstrukcyjnej. Najłatwiej to zrozumieć, dodając po prostu słowo „ortopedia” do pojęcia „chirurgia urazowa” – chirurgia urazowa rekonstrukcyjna i ortopedia płynnie się ze sobą łączą. W praktyce trudno jest jednoznacznie określić, gdzie kończy się jedna dziedzina, a zaczyna druga.
Wiele zagadnień i tak się pokrywa: istnieją na przykład wrodzone wady postawy, takie jak koślawe nogi, które koryguje się, gdy powodują uszkodzenia kolana. U dzieci można nawet tak sterować wzrostem, że noga wyprostuje się sama, bez konieczności przecinania kości”.
Decyzja o tym, czy uszkodzoną strukturę należy zrekonstruować, zastąpić, czy też zastosować leczenie łączone, nigdy nie wynika z pojedynczego wyniku badania, lecz z połączenia anatomii, jakości tkanki, wymagań funkcjonalnych oraz długoterminowych celów pacjenta.
Zasadniczo chodzi o ocenę, która opcja najpewniej przywróci pierwotną biomechanikę, a jednocześnie umożliwi stabilne i wytrzymałe wyleczenie.
„Kiedy trafia do nas pacjent z ostrym urazem, wszystko zaczyna się od pytania, czy jest stabilny i czy przeżyje wypadek. W przypadku pacjentów z najcięższymi obrażeniami lub wielonarządowymi urazami na pierwszym planie znajdują się działania ratujące życie. Jako ponadregionalne centrum urazowe dysponujemy odpowiednimi strukturami, algorytmami i sprzętem, aby opanować takie sytuacje.
Oprócz tego istnieje duża grupa pacjentów, którzy mają „tylko” pojedynczy uraz – złamaną podudzie, uszkodzony staw skokowy lub podobne zmiany. Pomiędzy nimi znajdują się wszystkie możliwe stopnie ciężkości. Gdy tylko zapewniona zostanie ostra stabilizacja, rozpoczyna się precyzyjna diagnostyka. Tomografia komputerowa jest dziś w tym zakresie niezbędna. W przypadku niemal każdego złamania stawu skokowego przed operacją rutynowo wykonuje się tomografię komputerową.
To, czy dodatkowo wykonuje się rekonstrukcję 3D, zależy od konkretnego przypadku. Jest ona szczególnie pomocna w przypadku złamań panewki biodrowej lub głowy kości piszczelowej. Procedury te stały się obecnie absolutnym standardem. Rezonans magnetyczny odgrywa ważną rolę w ocenie więzadeł, które nie są dobrze widoczne w tomografii komputerowej. Również te możliwości są nam dostępne w każdej chwili.
W szczególnych przypadkach stosuje się również angiografię, na przykład gdy doszło do uszkodzenia naczyń krwionośnych. Pozwala to nie tylko na uwidocznienie naczyń krwionośnych, ale w razie potrzeby również na ich interwencyjne leczenie – podobnie jak w neurochirurgii, gdzie tętniaki zamyka się od wewnątrz za pomocą metod radiologicznych. „Takie zabiegi mogą stanowić ważne przygotowanie do niektórych operacji i również należą do zakresu rekonstrukcyjnej opieki chirurgicznej w przypadku urazów” – mówi dr Lissberg.

Współczesna chirurgia rekonstrukcyjna opiera się dziś na precyzji i indywidualnym podejściu, które jeszcze kilka lat temu były trudne do wyobrażenia. Wiele procedur, które obecnie należą do standardu lub szybko się w nim umacniają, ma wspólny cel: jak najdokładniejsze odtworzenie pierwotnej anatomii przy jednoczesnym wspieraniu biologicznego gojenia. Dzięki temu uzyskuje się wyniki, które są bardziej stabilne funkcjonalnie, szybciej wytrzymują obciążenia i wykazują większą trwałość w dłuższej perspektywie.
W przypadku złożonych rekonstrukcji współpraca interdyscyplinarna często decyduje o tym, czy zabieg zakończy się sukcesem wyłącznie pod względem technicznym, czy też rzeczywiście sprawdzi się w dłuższej perspektywie. Takie przypadki niemal zawsze wykraczają poza granice jednej specjalizacji, ponieważ kości, tkanki miękkie, infekcje, biomechanika i rehabilitacja funkcjonalna są ze sobą ściśle powiązane. Właśnie dlatego współpraca między chirurgią plastyczną, infekcjologią, fizjoterapią i innymi dyscyplinami staje się kluczowym elementem koncepcji leczenia.
PD dr Lissberg komentuje to następująco: „W przypadku tkanek miękkich nieodzowni są przede wszystkim chirurdzy plastyczni i rekonstrukcyjni. Chociaż chirurgia plastyczna obejmuje również chirurgię ręki i chirurgię estetyczną, to jednak w przypadku rekonstrukcji po urazach decydujące znaczenie ma przede wszystkim dziedzina chirurgii rekonstrukcyjnej. Dysponujemy w tym zakresie wyspecjalizowanym oddziałem, który prowadzi również centrum leczenia osób z ciężkimi oparzeniami. We współpracy z tymi specjalistami możemy leczyć złożone ubytki tkanek miękkich, które mogą powstać w wyniku poważnych wypadków.
W tym celu pobiera się fragmenty tkanek – skóry, mięśni, a nawet kości – z innych miejsc ciała w taki sposób, aby spowodować jak najmniejsze uszkodzenia w miejscu pobrania. Następnie pod mikroskopem tkanki te są ponownie łączone w miejscu urazu, wraz z niezbędnymi naczyniami krwionośnymi. Takie wolne, unaczynione przeszczepy tkankowe umożliwiają funkcjonalną i stabilną rekonstrukcję nawet dużych ubytków. Kluczowe znaczenie ma przy tym dokładne dopasowanie rekonstrukcji kości do rekonstrukcji tkanek miękkich.
Najlepiej udaje się to osiągnąć, gdy wszystko odbywa się z jednej ręki i pod jednym dachem. „Fakt, że jesteśmy certyfikowanym ośrodkiem, sprawia, że wielu pacjentów jest do nas kierowanych celowo – nie dlatego, że budujemy wielką fasadę wokół niewielkiej treści, ale dlatego, że dysponujemy silną kompetencją merytoryczną i stworzyliśmy odpowiednią strukturę, aby ją wykorzystać”.
Uszkodzenia tkanek miękkich, infekcje i wcześniejsze operacje często zmieniają sytuację wyjściową rekonstrukcji tak zasadniczo, że mają większy wpływ na wybór strategii niż sam ubytek. To one decydują o tym, jak duży potencjał biologiczny gojenia w ogóle jeszcze pozostał, które struktury można niezawodnie wzmocnić oraz jak wysokie pozostaje ryzyko powikłań. Właśnie dlatego w chirurgii rekonstrukcyjnej urazowej czynniki te bardzo wcześnie stają się centralnym punktem procesu decyzyjnego.
Ciężkie urazy często oznaczają dla pacjentów długą drogę powrotu do codziennego życia. Jeśli w pierwszej pomocy brały udział różne specjalizacje chirurgiczne, w szpitalu rozpoczyna się precyzyjnie skoordynowany proces. W centrum uwagi zawsze pozostaje pytanie, w jaki sposób krok po kroku można przywrócić gojenie, stabilność i mobilność.
„Kiedy pacjent trafia do nas po ciężkim urazie, a w jego opiece brały już udział różne specjalizacje chirurgiczne, w naszej placówce rozpoczyna się dla niego jasno ustrukturyzowany proces. Po dużej operacji zawsze następuje najpierw leczenie szpitalne.
Zabiegi te są na tyle rozległe, że opieka ambulatoryjna nie wchodzi w grę. W tej pierwszej fazie chodzi o zapewnienie gojenia się skóry, tkanek miękkich i kości oraz ustabilizowanie stanu pacjenta na tyle, by mógł on ponownie odnaleźć się w środowisku domowym. Gdy tylko ten stan zostanie osiągnięty, podejmowana jest indywidualna decyzja, jaka forma rehabilitacji jest najwłaściwsza.
Często konieczna jest rehabilitacja stacjonarna – co stanowi zaletę, ponieważ dysponujemy własnym ośrodkiem rehabilitacji ortopedycznej „Reha am Berger See” na terenie naszej placówki. Stamtąd można przejść do rehabilitacji ambulatoryjnej, w zależności od tego, co jest uzasadnione medycznie i wykonalne organizacyjnie. Termin rozpoczęcia rehabilitacji zależy w dużej mierze od rodzaju urazu. W przypadku złożonych urazów tkanek miękkich lub kości często lepiej jest odczekać od sześciu do ośmiu tygodni, aż struktury wystarczająco się zrosną. Wówczas budowa masy mięśniowej może przebiegać znacznie skuteczniej. Jeśli natomiast chodzi przede wszystkim o przywrócenie ruchomości stawów, lepszym wyborem jest często rozpoczęcie rehabilitacji bezpośrednio po operacji. Planowanie zawsze odbywa się indywidualnie: gdzie występują deficyty, jakie funkcje należy przywrócić i jakie działania są do tego niezbędne? Na tej podstawie opracowuje się indywidualny plan rehabilitacji.
Ważne jest, aby pacjent przez cały czas trwania procesu miał stałą osobę kontaktową – nawet jeśli w procesie biorą udział różne specjalizacje, takie jak chirurgia naczyniowa czy chirurgia plastyczna. Ta ciągłość ułatwia organizację i daje poczucie bezpieczeństwa. Po zakończeniu rehabilitacji kontakt pozostaje utrzymany. Wielu pacjentów przyjeżdża z daleka, dlatego ściśle współpracujemy z lekarzami prowadzącymi prywatną praktykę i korzystamy z nowoczesnych rozwiązań telemedycznych oraz transmisji obrazu.
„Jeśli pojawią się pytania, trzeba podjąć decyzje lub wystąpią problemy, pacjenci mogą w każdej chwili ponownie zgłosić się do nas. Opieka nie kończy się więc wraz z zakończeniem rehabilitacji, lecz w razie potrzeby jest kontynuowana” – wyjaśnia dr Lissberg i dodaje:
„W mojej codziennej pracy szczególnym wyzwaniem jest to, że pomimo wszelkich starań o ustandaryzowane procesy decyzyjne i ugruntowane procedury, muszę nieustannie na nowo oceniać, w jaki sposób te standardy można zastosować do indywidualnej sytuacji danego pacjenta. Im głębiej zagłębiamy się w obszar rewizji, tym bardziej musimy dostosowywać istniejące koncepcje i dostosowywać je do konkretnych uwarunkowań poszczególnych przypadków.
Właśnie to sprawia, że dziedzina ta jest dla mnie tak fascynująca. Wymaga to szerokiego przeglądu różnorodnych metod i technik, aby móc dobrać najbardziej odpowiednie postępowanie dla każdego pacjenta. Jednocześnie żaden dzień nie jest taki sam jak poprzedni, nawet jeśli w dążeniu do standaryzacji staramy się wydobyć podobieństwa między tymi wszystkimi różnymi przypadkami i wyciągać wnioski z doświadczeń minionych lat i dziesięcioleci. Każdy pacjent ma swoją własną historię i własne problemy, a mimo to z tej różnorodności zawsze można wyciągnąć pewne podobieństwa, które pomagają nam podejmować lepsze decyzje.
Gdyby twierdzić, że każdy przypadek jest zupełnie nowy, nie potrzebowalibyśmy doświadczenia – ale tak właśnie nie jest. Nawet jeśli każdy przypadek jest inny, możemy czerpać z zgromadzonej wiedzy i wykorzystywać ją w sposób ukierunkowany, aby znaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie dla każdego pacjenta”.
Certyfikacja jako centrum urazowe odbywa się zgodnie z jasno zdefiniowanym, trzyetapowym systemem obejmującym ośrodki lokalne, regionalne i ponadregionalne, przy czym te ostatnie stanowią najwyższy poziom opieki. Wszystkie wymagania są określone w tzw. białej księdze chirurgii urazowej.
Biała księga chirurgii urazowej
Biała księga stanowi główny zbiór przepisów dotyczących opieki nad osobami ciężko rannymi w Niemczech. Określa ona, jakie warunki kadrowe, strukturalne i organizacyjne muszą spełniać kliniki, aby uzyskać certyfikat centrum urazowego. Obejmują one wymagania dotyczące sal szokowych, możliwości operacyjnych, specjalizacji, procedur i kontroli jakości. W zakresie chirurgii rekonstrukcyjnej Biała księga określa ramy strukturalne, dzięki którym złożone zabiegi rekonstrukcyjne mogą być przeprowadzane bezpiecznie i na najwyższym poziomie.
„W tak zwanej »Białej księdze« szczegółowo opisano, jakie warunki kadrowe, strukturalne, operacyjne i organizacyjne muszą być spełnione: od wielkości sali szokowej, przez liczbę pacjentów, których można jednocześnie przyjąć, aż po niezbędne specjalizacje i zasoby techniczne. Niemieckie Towarzystwo Chirurgii Urazowej nadzoruje i organizuje cały ten proces. Co trzy lata odbywa się ponowna certyfikacja.
W przypadku każdego ciężko rannego pacjenta należy zebrać obszerne dane – w niemieckim rejestrze politraumatycznych, największym tego typu na świecie. Dla każdego pacjenta dokumentuje się około 170 parametrów, w tym czasy realizacji poszczególnych etapów, takie jak czas od przyjęcia do pierwszego prześwietlenia płuc lub do zakończenia pełnej diagnostyki. Dane te są analizowane zewnętrznie i porównywane ze średnią krajową, co pozwala na stworzenie przejrzystego punktu odniesienia. Istotnym elementem zapewnienia jakości jest coroczne szkolenie z zakresu zarządzania zasobami załogi (Crew Resource Management) dla całego zespołu oddziału urazowego.
Koncepcja ta wywodzi się pierwotnie z lotnictwa: piloci ćwiczą w symulatorze sytuacje stresowe, takie jak awaria silnika. Zgodnie z tą samą zasadą w sali urazowej symulowane są złożone scenariusze nagłych wypadków, nad którymi wspólnie pracują lekarze, personel pielęgniarski, radiolodzy i inne zaangażowane osoby. Przebieg działań jest rejestrowany, a następnie analizowany i omawiany w zespole w celu ciągłego doskonalenia komunikacji, organizacji i radzenia sobie ze stresem.
Jako ponadregionalne centrum urazowe klinika dysponuje ponadto specjalnymi warunkami infrastrukturalnymi, w tym lądowiskiem dla helikopterów na dachu – rzadkością w Zagłębiu Ruhry. „Ułatwia to znacznie opiekę nad ciężko rannymi pacjentami w gęsto zaludnionym otoczeniu oraz zwiększa bezpieczeństwo i szybkość działania całego łańcucha ratunkowego” – wyjaśnia dr Lissberg, ilustrując przebieg sytuacji nagłej:
„Kiedy pacjent trafia na oddział ratunkowy po wypadku samochodowym, dla osób postronnych cała sytuacja często wygląda jak chaotyczna mieszanina wydarzeń. W rzeczywistości wszystko przebiega według jasnej struktury. Zespół pracuje w stałych dwuosobowych grupach, z których każda ma ściśle określone zadania. W centrum znajduje się tzw. lider zespołu urazowego, wyróżniony kolorem niczym kamizelka ostrzegawcza. Sam nie angażuje się bezpośrednio w działania, lecz stoi nieco z boku, obserwuje całe wydarzenie, ma na oku wszystkie wyniki badań i kieruje przebiegiem działań. To właśnie on gromadzi informacje, podejmuje decyzje i wyznacza kolejne kroki.
Komunikacja w zespole jest przy tym decydującym czynnikiem. Obowiązują ustalone zasady, które są ćwiczone, na przykład zasada „10 za 10”. Jeśli ktoś zauważy, że przebieg akcji wymyka się spod kontroli, każdy – od ordynatora po ucznia szkoły pielęgniarskiej – może dać ten sygnał. Wówczas cały zespół zatrzymuje się na dziesięć sekund, aby uporządkować sytuację i jasno określić kolejne kroki. Ta krótka przerwa służy jako reset i zapobiega sytuacji, w której pośpiech lub niepewność mogłyby zagrozić opiece nad pacjentem. Wszystkie istotne informacje trafiają do lidera zespołu urazowego.
Parametry życiowe, takie jak ciśnienie krwi, tętno czy nasycenie tlenem, są monitorowane bezpośrednio na ekranie. Wyniki badań laboratoryjnych i inne ustalenia pojawiają się cyfrowo na jego ekranie. Widzi wszystko w czasie rzeczywistym i przekazuje informacje konkretnie tym, którzy potrzebują ich do pracy. Dzięki temu przebieg działań, pomimo dużej liczby osób zaangażowanych, pozostaje uporządkowany, skoordynowany i bezpieczny – nawet w sytuacjach, które z zewnątrz wydają się chaotyczne”.

Poważne wypadki wiążą się nie tylko z ryzykiem medycznym, ale także z ogromnym obciążeniem emocjonalnym dla wszystkich zaangażowanych osób. Najważniejsze jest zawsze pytanie, jak ustabilizować stan pacjenta i bezpiecznie przeprowadzić go przez najbardziej krytyczne godziny. Jednocześnie praca ta stanowi wyzwanie dla całego zespołu – zarówno pod względem fachowym, organizacyjnym, jak i ludzkim.
Dr Lissberg wyjaśnia to dokładniej: „Największe zagrożenia dla ciężko rannego pacjenta wynikają przede wszystkim z bezpośredniego ryzyka śmierci. W przypadku poważnych wypadków, na przykład gdy ktoś jest tak uwięziony na autostradzie, że straż pożarna musi przez pół godziny wycinać go z pojazdu, zasadniczo zakłada się, że doszło do znacznego uderzenia i pacjent może być ciężko ranny. Takie osoby zawsze trafiają na oddział urazowy, aby to dokładnie sprawdzić. Czasami okazuje się, że pomimo dramatycznego przebiegu wypadku obrażenia są zaskakująco niewielkie – nowoczesne pojazdy bardzo dobrze chronią dziś swoich pasażerów.
Obecnie osobami ciężko rannymi są częściej piesi, rowerzyści lub użytkownicy hulajnóg elektrycznych niż kierowcy samochodów. Rodzaj dominujących urazów zależy w dużym stopniu od regionu: na przykład w Siegen są to raczej motocykliści, a w Murnau – alpiniści lub narciarze. Na oddział urazowy trafia się jednak tylko wtedy, gdy uraz rzeczywiście ma pewien stopień ciężkości. Wówczas chodzi przede wszystkim o natychmiastowe zatrzymanie utraty krwi, zapewnienie dopływu tlenu do narządów oraz ochronę mózgu przed uszkodzeniami. Na tym etapie może dojść do wielu powikłań. Dla zespołu oznacza to myślenie w bardzo małych krokach: kolejnym kamieniem milowym jest przetransportowanie pacjenta w stabilnym stanie na salę operacyjną, wyprowadzenie go z niej oraz bezpieczne przeniesienie na oddział intensywnej terapii. W takich sytuacjach każda godzina bez powikłań to dobra godzina.
Ta praca pozostawia również ślady w zespole. Pomimo wszystkich możliwości medycznych zdarzają się przypadki, w których obrażenia są tak poważne, że nawet najwyższy poziom wiedzy specjalistycznej nie wystarcza. To jest obciążające. Obecnie bardzo świadomie zwraca się uwagę na dobrostan psychiczny i emocjonalny pracowników. Dostępne są różnorodne możliwości rozmów i wsparcia. Najważniejsza pozostaje jednak otwarta rozmowa między sobą. Po takich interwencjach zespół wymienia się spostrzeżeniami, omawia, jak wszystko przebiegło, co było dobre, a co trudne.
Nikt nie powinien samotnie zmagać się z takimi przeżyciami. Raz w miesiącu odbywa się również spotkanie poświęcone traumie, podczas którego wspólnie analizuje się szczególne przypadki – zarówno te zakończone sukcesem, jak i te, które były dla nas obciążające. Rozkłada się przebieg zdarzenia na czynniki pierwsze, sprawdza, czy wszystkie działania były właściwe, i ustala, czy jest coś do poprawy. Często okazuje się, że zrobiono wszystko, co było możliwe. Ta refleksja zmniejsza presję, zapewnia jasność i stanowi dziś istotny element zapewnienia jakości oraz dobrego samopoczucia zespołu”.
Chirurgia rekonstrukcyjna urazowa nie jest jasno zdefiniowanym tytułem, lecz wynikiem długiej, wieloaspektowej ścieżki kształcenia. Osoby pracujące w tej dziedzinie łączą wiedzę z zakresu ortopedii i chirurgii urazowej z licznymi specjalistycznymi szkoleniami. Właśnie ta kombinacja sprawia, że specjalizacja ta jest wymagająca – i często trudna do zrozumienia dla osób postronnych.
„Nazwa specjalizacji »chirurgia urazowa rekonstrukcyjna« nie jest w programie kształcenia zapisana jako odrębny, oficjalny tytuł, lecz wynika z połączenia kwalifikacji i specjalizacji. Podstawą jest tytuł specjalisty w dziedzinie ortopedii i chirurgii urazowej, którego uzyskanie trwa sześć lat. Następnie kształcenie podyplomowe dzieli się na dwa kierunki: specjalistyczną chirurgię urazową oraz specjalistyczną ortopedię. Oba trwają po kolejne dwa lata, przy czym można zaliczyć jeden rok z kształcenia podstawowego.
W odniesieniu do samej pracy rekonstrukcyjnej nie ma odrębnego dodatkowego tytułu ani formalnego uprawnienia. Zamiast tego istnieje wiele kursów i szkoleń, zwłaszcza w zakresie opieki w nagłych wypadkach i leczenia urazów. Niektóre z nich są obowiązkowe, wiele ma charakter dobrowolny – nie ma jednak oficjalnego tytułu, który można by wywiesić na drzwiach gabinetu. Właśnie to sprawia, że pacjentom i lekarzom kierującym często trudno jest ocenić, gdzie faktycznie dostępna jest specjalistyczna wiedza z zakresu chirurgii rekonstrukcyjnej. Każdy może używać tego terminu, ale to, co kryje się za drzwiami, ujawnia się dopiero w trakcie rzeczywistej pracy. Wprowadzenie oficjalnego oznaczenia lub certyfikacji w tej dziedzinie byłoby trudne do zrealizowania, ponieważ wymagałoby to weryfikowalnych struktur i jasnych kryteriów.
W przypadku centrów urazowych system ten działa dobrze: można tam dokładnie zdefiniować i kontrolować liczbę pracowników, harmonogramy dyżurów, wyposażenie techniczne oraz procedury opieki. W przypadku chirurgii rekonstrukcyjnej urazowej sprawa jest bardziej złożona. Niektóre kliniki – jak ta – dysponują strukturami, które sugerują wysokie kompetencje w tej dziedzinie: ponadregionalne centrum urazowe, oddział dla osób z ciężkimi oparzeniami, hiperbaryczna terapia tlenowa, neurochirurgia oraz duża klinika dziecięca. Są to wyraźne wskaźniki szerokiego spektrum chirurgii urazowej.
Jednak krótkie spojrzenie w Internet pokazuje, jak różnorodnie używa się terminu „chirurgia urazowa rekonstrukcyjna” – i jak niewiele mówi on o faktycznej specjalizacji danej placówki”, podkreśla dr Lissberg na zakończenie naszej rozmowy.
Bardzo dziękujemy za szczegółowy wgląd w temat chirurgii rekonstrukcyjnej urazowej, panie priv.-doz. dr Lissberg!
- ordynator oddziału ortopedii i chirurgii urazowej, Knappschaft Kliniken Gelsenkirchen-Buer
- Specjalista chirurgii, ortopedii i chirurgii urazowej; dodatkowa specjalizacja: chirurgia urazowa specjalistyczna
- Specjalista w zakresie endoprotezoplastyki rewizyjnej, korekcji deformacji oraz przewlekłych zakażeń kości i tkanek miękkich
- Duże doświadczenie w leczeniu złożonych urazów i następstw wypadków
- Kierownik ponadregionalnego centrum urazowego
- Wieloletnie doświadczenie kliniczne, uprawnienia do prowadzenia szkoleń specjalistycznych, działalność dydaktyczna
- Połączenie nowoczesnej chirurgii, współpracy naukowej i indywidualnej opieki nad pacjentem
Udostępnij artykuł
Wywiady z ekspertami
Przeczytaj następnie
- Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – profesorem dr. med. Karlem Philippem Kutznerem
11 wrz 2026
Prof. Kutzner o najnowocześniejszej endoprotezoplastyce w ENDOPROTHETICUM w Moguncji
Czytaj dalej - Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – dr med. Emanuelem Stutzem
9 wrz 2026
Leczenie nowotworów metodą hipertermii
Czytaj dalej - Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – dr. med. Moustafą Elshafei, FACS
7 wrz 2026
Rak jelita grubego w centrum uwagi: wcześniejsze wykrywanie, skuteczniejsze leczenie – o szansach i nowoczesnej medycynie
Czytaj dalej



