Wywiady z ekspertami
Zastąpienie więzadła krzyżowego a zachowanie więzadła krzyżowego – czy zawsze konieczne jest wykonanie operacji plastycznej?
7 lipca 2026
Każdego roku wiele osób w Niemczech doznaje urazu więzadła krzyżowego – szacunki wskazują, że rocznie dotyczy to około 70 000 do 80 000 osób. Przez długi czas uznawano, że rekonstrukcja więzadła krzyżowego nie ma praktycznie żadnej alternatywy, jednak nowoczesne koncepcje ortopedyczne coraz częściej podważają tę rutynową praktykę. Obecnie coraz większy nacisk kładzie się na zachowanie więzadeł krzyżowych, ponieważ w wielu przypadkach możliwe jest odtworzenie lub ustabilizowanie naturalnej struktury więzadeł.
Właśnie w tym zakresie wykazuje się specjalistyczna wiedza dr. med. Alfreda Tylli. Jest on jednym z nielicznych niemieckich chirurgów kolanowych, którzy rutynowo wykonują zarówno zabiegi wymiany więzadeł krzyżowych, jak i zabiegi zachowujące więzadła krzyżowe (w szczególności metodą Ligamys®). Nie jest on dogmatycznym „chirurgiem protezującym”, lecz specjalistą, który opanował obie metody i podejmuje decyzję w zależności od pacjenta, charakteru urazu oraz stopnia niestabilności. Na ten temat redakcja Leading Medicine Guide rozmawiała z dr. med. Alfredem Tyllą.

Zachowanie przedniego więzadła krzyżowego zamiast jego zastąpienia protezą to trudna decyzja, która obecnie podejmowana jest w sposób znacznie bardziej zróżnicowany niż jeszcze kilka lat temu. Nowoczesne metody obrazowania, lepsze zrozumienie biologii więzadeł oraz nowe techniki rekonstrukcyjne sprawiły, że zachowanie naturalnego więzadła krzyżowego w wybranych przypadkach stanowi realną opcję.
Aby jednak się to udało, musi być spełniony szereg warunków anatomicznych, strukturalnych i biologicznych – a diagnostyka musi być wystarczająco precyzyjna, aby niezawodnie rozpoznać te czynniki.
„Kiedy mówimy o wymianie więzadła krzyżowego w porównaniu z jego zachowaniem, na początku pojawia się pytanie, jakie kryteria w ogóle decydują o tym, czy więzadło krzyżowe można zrekonstruować i zachować – z plastyką zastępczą czy bez niej. Zasadniczo bardzo dużą rolę odgrywa czynnik czasu. Musi to być świeże uszkodzenie więzadła krzyżowego, a „świeże” oznacza w tym kontekście, że operacja powinna odbyć się w ciągu 21 dni.
W tym okresie więzadło krzyżowe ma jeszcze szansę na regenerację, o ile zostanie ustabilizowane. Wszystko, co wykracza poza ten okres, prowadzi zazwyczaj do zabiegu wymiany więzadła krzyżowego, co oznacza, że więzadło krzyżowe musi zostać zastąpione. Również podczas operacji istnieją kryteria, które mają decydujące znaczenie. Jeśli więzadło krzyżowe było już wcześniej operowane lub przeprowadzono już rekonstrukcję, jego zachowanie nie jest już możliwe i należy je zastąpić – odpowiada to wówczas operacji rewizyjnej.
Podczas operacji istotną rolę odgrywają również takie czynniki, jak liczba miejsc zerwania lub świeże krwawienie. Wyniki te mają wpływ na decyzję, czy zachowanie więzadła ma jeszcze sens i jest możliwe, czy też konieczna jest jego wymiana. „Wyniki intraoperacyjne są zatem bardzo ważnym elementem procesu decyzyjnego” – wyjaśnia na wstępie dr Tylla, a następnie dodaje:
„Kolejnym istotnym czynnikiem są wymagania sportowe pacjenta. Zawodowy sportowiec, na przykład piłkarz z Bundesligi, zazwyczaj nie poradzi sobie z plastyką zachowawczą, ponieważ obciążenia są zbyt duże. Natomiast sportowiec-amator, który regularnie uprawia sport, zimą jeździ czasem na nartach, ale nie jest codziennie narażony na maksymalne obciążenia, może bardzo dobrze radzić sobie z zachowaniem więzadła krzyżowego.
Kiedy mowa o 21 dniach, pojawia się pytanie, czy w tym okresie występują różnice – na przykład w zależności od wieku pacjenta lub gojenia się tkanek. Zasadniczo ten okres dotyczy wszystkich pacjentów, nie ma górnego ograniczenia wiekowego. Metoda ta nie jest jednak dopuszczona do stosowania u osób poniżej 18 roku życia, ponieważ producent nie ponosi za to odpowiedzialności. Dopuszczenie do stosowania obowiązuje od 18. roku życia.
W przypadkach granicznych, na przykład u 17-latków tuż przed ukończeniem 18 lat, można podjąć decyzję w ramach stosowania poza wskazaniami (off-label) wspólnie z rodzicami. Od 18. roku życia nie ma ustalonej górnej granicy wiekowej. Jeśli jednak występuje już wyraźna artroza, a więzadło krzyżowe raczej powodowałoby problemy niż pomagało, raczej zrezygnowano by z jego zachowania”.
Diagnostyka przebiega według jasno określonej procedury. Najważniejszym narzędziem przedoperacyjnym jest rezonans magnetyczny (MRI): pokazuje on lokalizację zerwania, jakość włókien, długość kikutów więzadła oraz ewentualne urazy towarzyszące. Również subtelne oznaki, takie jak kontakt kikuta ze ścianą wyżłobienia międzykłykciowego lub intensywność sygnału tkanki więzadłowej, dostarczają wskazówek dotyczących tendencji do gojenia. Dodatkowo badanie kliniczne dostarcza cennych informacji na temat niestabilności funkcjonalnej – na przykład poprzez test Lachmana lub test Pivot-Shift – i pomaga ocenić biomechaniczne znaczenie zerwania.
Więzadło krzyżowe można zachować, jeśli warunki anatomiczne są sprzyjające, szansa na biologiczne wyleczenie jest realistyczna, a diagnostyka wskazuje, że stabilność pozostanie osiągalna w perspektywie długoterminowej. Plastyka zastępcza pozostaje sprawdzoną metodą, ale obecnie nie jest już automatycznie pierwszym wyborem – raczej przeprowadza się zróżnicowaną ocenę, czy zachowanie więzadła natywnego jest lepszym rozwiązaniem pod względem funkcjonalnym i biologicznym.
Nowoczesne metody, takie jak zszycie więzadła, pierwotna rekonstrukcja więzadła krzyżowego lub augmentacja z wykorzystaniem wewnętrznych systemów wzmacniających (np. techniki InternalBrace) mogą w określonych sytuacjach oferować korzyści funkcjonalne w porównaniu z klasyczną plastyką zastępczą – zwłaszcza u pacjentów uprawiających sport, którzy potrzebują szybkiego, fizjologicznego i możliwie naturalnego przywrócenia stabilności stawu. Kluczowe znaczenie ma to, że zabiegi te pozwalają zachować naturalne więzadło krzyżowe, a tym samym struktury niezbędne dla propriocepcji, precyzyjnej kontroli ruchów i naturalnej mechaniki stawu.

„Istnieją różne możliwości zachowania więzadła krzyżowego, a jedną z nich jest między innymi metoda Ligamys®. Często pojawia się pytanie, czy jest to po prostu zszycie więzadła, czy też odrębna technika. W rzeczywistości metoda Ligamys® jest specjalną techniką augmentacji, w ramach której wewnątrz więzadła wprowadza się dodatkową stabilizację. Wszczepia się więc kolejne sztuczne więzadło.
Zaletą tego systemu jest to, że pozwala on na pewną biomechanikę. W systemie śrubowym, do którego mocowane jest więzadło, znajduje się mechanizm sprężynowy. To sprężynowanie pozwala na amortyzację ekstremalnych obciążeń, na przykład w przypadku potknięcia się lub upadku, kiedy na więzadło krzyżowe działają przez krótki czas duże siły. Dzięki temu zapobiega się bezpośredniemu oddziaływaniu maksymalnego nacisku na uszkodzone więzadło. Zasadniczo jest to więc forma zszycia więzadła, w której naturalne więzadło krzyżowe jest stabilizowane za pomocą kilku nici, ale jednocześnie wzdłuż jego przebiegu umieszczane jest wspomagające więzadło Ligamys®, aby odciążyć zrekonstruowane więzadło.
Po upływie sześciu do dziewięciu miesięcy, kiedy usuwa się śrubę, usuwa się również fragmenty tej sztucznej taśmy” – wyjaśnia dr Tylla, a następnie dokładniej opisuje procedurę terapeutyczną:
„Wszczepiane więzadło jest sztuczne, porównywalne z małą linką, którą wprowadza się w celu dodatkowego wzmocnienia. Podczas operacji najpierw sprawdza się wszystkie kryteria: gdzie doszło do zerwania więzadła krzyżowego, w jaki sposób doszło do zerwania, czy rzeczywiście jest to świeży uraz, czy też pacjent mógł pomylić starszy uraz z obecnym upadkiem? Kryteria te są weryfikowane na podstawie ustalonego katalogu. Jeśli okaże się, że metoda Ligamys® jest wskazana, najpierw resztę kikuta więzadła krzyżowego mocuje się czterema szwami.
Następnie – podobnie jak w przypadku klasycznej plastyki więzadła krzyżowego – za pomocą urządzenia celującego precyzyjnie wyznacza się kanał wiercenia dla śruby. Przez ten kanał wprowadza się śrubę wraz ze sztucznym więzadłem. Więzadło przebiega przez podudzie i udo w pierwotnym położeniu więzadła krzyżowego przedniego i wspiera jego funkcję. Pod koniec operacji system jest napinany, co pozwala uzyskać określone napięcie podstawowe. Napięcie to jest dostosowywane w zależności od płci pacjenta, ponieważ wymagania biomechaniczne są różne.
Następnie stabilność jest sprawdzana śródoperacyjnie, między innymi za pomocą testu z haczykiem palpacyjnym. Dodatkowo wykonuje się niewielkie nawiercenie przestrzeni szpikowej, aby komórki macierzyste mogły migrować do tego obszaru i wspomagać gojenie. Zasadniczo ważną rolę odgrywa również stabilność pozostałych więzadeł. Dlatego podczas operacji ocenia się więzadło przyśrodkowe i boczne, łąkotki oraz powierzchnie chrzęstne. W przypadku zaawansowanej artrozy pacjent nie odniósłby korzyści z takiego zabiegu, natomiast u młodych pacjentów z izolowanym urazem więzadła krzyżowego można go z powodzeniem zastosować. Urazy towarzyszące, takie jak zerwania łąkotki, można jednocześnie zszyć lub naprawić, podobnie jak urazy więzadeł bocznych”.
Urazy towarzyszące i zachowanie więzadła krzyżowego
Uszkodzenia łąkotki – zwłaszcza w rogu tylnym lub u nasady łąkotki – znacznie osłabiają stabilność rotacyjną i przednio-tylną kolana. Jeśli łąkotka jest uszkodzona, wzrasta obciążenie na zachowane więzadło krzyżowe, a tym samym ryzyko jego zerwania; jeśli natomiast można ją naprawić, znacznie poprawia to warunki dla pomyślnego zachowania więzadła.
Uszkodzenia chrząstki są wskaźnikiem stanu zdrowia stawu. Wyraźne ubytki przemawiają raczej za plastyką zastępczą, ponieważ konieczna jest stabilna sytuacja, aby zapobiec dalszej degeneracji. W przypadku mniejszych, lokalnie ograniczonych uszkodzeń zachowanie więzadła może nadal mieć sens.
Złożone urazy towarzyszące, takie jak niestabilność wielowięzadłowa, pęknięcia korzeni łąkotki, złamania kostno-chrzęstne lub nieprawidłowe ustawienie osi, zazwyczaj prowadzą do podjęcia decyzji o rekonstrukcji. Jeśli jednak łąkotka zostanie pomyślnie zrekonstruowana, może to nawet sprzyjać zachowaniu więzadła.
Metoda Ligamys® jest przeznaczona wyłącznie do przedniego więzadła krzyżowego. W przypadku tylnego więzadła krzyżowego istnieją co prawda również techniki zszywania, jednak nie w tej formie. Zaletą systemu Ligamys® są właśnie właściwości biomechaniczne oraz sprężyste wsparcie, które jest szczególnie ważne we wczesnej fazie gojenia więzadła krzyżowego przedniego.
W tym kontekście dr Tylla wyjaśnia: „Tylne więzadło krzyżowe ma inną budowę anatomiczną i funkcjonalną i ulega urazom znacznie rzadziej. Pełni swoją główną funkcję przy zgięciu w zakresie od 60 do 90 stopni, a urazy powstają zazwyczaj w wyniku działania ogromnych sił w nietypowej pozycji. W przypadku więzadła krzyżowego tylnego często najpierw sprawdza się, jak bardzo jest ono faktycznie niestabilne. Wiele urazów to częściowe zerwania, które mają mniejsze znaczenie kliniczne.
Stabilność ocenia się między innymi na podstawie zdjęcia rentgenowskiego wykonanego pod obciążeniem, podczas którego kolano jest testowane przy zgięciu pod kątem 90 stopni. W wielu przypadkach więzadło krzyżowe tylne można początkowo leczyć zachowawczo. Dopiero gdy w ciągu trzech do sześciu miesięcy pojawi się wyraźna stabilizacja tylna, rozważa się leczenie operacyjne. Zabieg metodą Ligamys® nie byłby tutaj wskazany”.
Jakość pozostałej części więzadła ma decydujący wpływ na powodzenie lub niepowodzenie zabiegu zachowawczego więzadła krzyżowego. Można ją dobrze oszacować przedoperacyjnie za pomocą rezonansu magnetycznego (MRI), ale wiarygodnie ocenić dopiero śródoperacyjnie. Tylko wtedy, gdy struktura, napięcie, ukrwienie i żywotność biologiczna są odpowiednie, zabieg zachowawczy może przywrócić naturalną funkcję więzadła krzyżowego – i właśnie dlatego artroskopowa analiza tkanki stanowi decydujący moment przy podejmowaniu decyzji terapeutycznej.
Najnowsze badania pokazują, że czas rehabilitacji i wskaźnik powrotu do uprawiania sportu różnią się między zabiegami zachowawczymi więzadła krzyżowego a klasyczną plastyką zastępczą – jednak nie tyle w sensie prostego „szybciej lub wolniej”, co w zależności od wyjściowej sytuacji biologicznej i wymagań sportowych.

„Jeśli chodzi o czas trwania rehabilitacji, istnieją pewne różnice między plastyką zastępczą a zabiegiem Ligamys®, nawet jeśli wiele elementów dalszego leczenia jest identycznych. Bezpośrednio po operacji wszyscy pacjenci otrzymują najpierw sztywną szynę. W przypadku systemu Ligamys® nosi się ją jednak tylko przez pięć dni, po czym orteza nie jest już konieczna. Natomiast w przypadku klasycznej plastyki zastępczej stosuje się następnie szynę ograniczającą zakres ruchu, która w pierwszych tygodniach ogranicza zgięcie do 90 stopni.
W metodzie Ligamys® nie ma takiej konieczności, co ma tę zaletę, że pacjenci szybciej odzyskują niemal pełny zakres ruchu i mogą wcześniej rozpocząć pierwsze ćwiczenia. Poza tym dalsze leczenie przebiega podobnie: obie grupy otrzymują szynę do biernego ruchu, która elektrycznie porusza kolanem, a także ćwiczenia izometryczne, aby ograniczyć utratę mięśni ud i podudzi. Jeśli chodzi o powrót do uprawiania sportu, w obu metodach należy pamiętać, że aktywność sportową na poprzednim poziomie należy wznowić najwcześniej po około sześciu miesiącach, nawet jeśli fizjoterapia i trening pod nadzorem rozpoczynają się znacznie wcześniej” – mówi dr Tylla i dodaje:
„Jeśli chodzi o długoterminową stabilność stawu i ewentualny rozwój artrozy, w przypadku systemu Ligamys® należy jasno stwierdzić, że nie ma jeszcze prawdziwych wyników długoterminowych. Dotychczasowe dane z okresem obserwacji wynoszącym od pięciu do dziesięciu lat są bardzo dobre i nie wykazują gorszych wyników w porównaniu z innymi metodami rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego – niezależnie od tego, czy wykorzystuje się ścięgno mięśnia udowego, czy czworogłowego. Nie można jednak obecnie z całą pewnością ocenić, czego należy się spodziewać za 20 lub 25 lat. Ciekawe jest to, że u pacjentów, u których po upływie od sześciu do dziewięciu miesięcy przeprowadza się ponowną artroskopię w celu usunięcia śruby lub rozdzielenia zrostów, często trudno jest w ogóle rozpoznać, że operacja w ogóle miała miejsce.
Więzadło krzyżowe, wraz z rurką maziową, funkcjonuje wówczas niemal jak więzadło nieuszkodzone. Dużą zaletą metody Ligamys® jest ponadto zachowanie ścieżek nerwowych w więzadle krzyżowym. Dzięki temu propriocepcja – czyli wewnętrzne poczucie stabilności – pozostaje w dużej mierze nienaruszona. Natomiast pacjenci po rekonstrukcji zastępczej częściej zgłaszają, że testy wibracyjne lub ćwiczenia równowagi sprawiają im większą trudność niż po zdrowej stronie. Pacjenci poddani zabiegowi Ligamys® zazwyczaj nie opisują tego problemu i postrzegają ruchomość oraz wewnętrzną stabilność jako bardzo naturalne. To, czy tak pozostanie przez całe życie, zależy jednak w dużej mierze od mięśni. Podkreślam to wszystkim pacjentom.
Kluczowe znaczenie ma wzmocnienie mięśni ud, zwłaszcza mięśnia przyśrodkowego szerokiego (vastus medialis), który jest często zaniedbywany, ale odgrywa kluczową rolę w stabilności kolana i więzadła krzyżowego. Im lepsza kondycja mięśni, tym większe odciążenie dla więzadła krzyżowego. Wraz z wiekiem masa mięśniowa naturalnie maleje, co zwiększa obciążenie więzadła krzyżowego i może prowadzić do ponownego zerwania zarówno w przypadku systemu Ligamys®, jak i plastyki zastępczej, jeśli przekroczona zostanie granica obciążenia. Dlatego najważniejsza rada brzmi: należy wzmacniać i utrzymywać mięśnie – zwłaszcza mięsień wewnętrzny uda. Dotyczy to w szczególności sportowców. Moje trzy najważniejsze wskazówki to zatem zawsze: mięśnie, mięśnie i mięśnie”.
W przypadku sportowców, takich jak biegacze rekreacyjni czy tenisiści, czyli uprawiających dyscypliny wymagające szybkich ruchów typu „start-stop” i gwałtownych zmian kierunku, zasadniczo wszystko jest znowu możliwe – zarówno po zabiegu rekonstrukcji więzadła, jak i po zabiegu metodą Ligamys®.
„Te dyscypliny sportowe powodują duże obciążenia szczytowe, które można bezpiecznie amortyzować tylko wtedy, gdy mięśnie w pełni zregenerują się po operacji. Największym problemem jest to, że po każdej operacji następuje faza unieruchomienia i ograniczonego obciążenia, co nieuchronnie prowadzi do zaniku mięśni. Wielu pacjentów subiektywnie czuje się już znowu w formie, chociaż obiektywnie rzecz biorąc, ich mięśnie nie są jeszcze wystarczająco silne, aby wytrzymać obciążenia związane z prawdziwym powrotem do uprawiania sportu. „Dlatego zawsze zalecam specjalistyczne testy, zwłaszcza z szybkimi zmianami kierunku, aby móc ocenić, czy bezpieczny powrót do uprawiania sportów takich jak tenis, squash, koszykówka czy też golf jest możliwy” – radzi dr Tylla.
Z chirurgicznego punktu widzenia największym wyzwaniem jest nie tyle sama operacja, co prowadzenie pacjenta. Często pacjenci przeceniają swoją wytrzymałość, podczas gdy mięśnie nie są jeszcze wystarczająco wzmocnione.
„Dlatego regularnie przeprowadzam testy funkcjonalne – testy równowagi, zmiany kierunku, skoki na jednej nodze – aby móc obiektywnie ocenić, na jakim etapie faktycznie znajduje się pacjent. Szczególnie sportowcy wyczynowi chcą szybko powrócić do dawnego poziomu, co dodatkowo komplikuje sytuację. W takich przypadkach zabieg Ligamys® często nie wystarcza, ponieważ obciążenia mają być wznowione wcześniej i z większą intensywnością. Wtedy trzeba sięgnąć po inne implanty i bardziej stabilne metody rekonstrukcji. W przypadku osób starszych, mniej aktywnych sportowo, pojawia się pytanie, czy zabieg Ligamys® ma w ogóle sens, czy też należy od razu rozważyć rekonstrukcję zastępczą.
Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Dzisiaj 60- lub 65-latek może być w lepszej kondycji niż 35-latek, który prawie się nie ruszał. Decydujące znaczenie ma zatem wiek biologiczny, a przede wszystkim oczekiwania pacjenta. Zawsze pytam bardzo konkretnie: gdzie chciałby Pan/Pani być za rok? Czy chce Pan/Pani znów jeździć po czarnych trasach, czy raczej chodzi o spacery i bezpieczeństwo w codziennym życiu? Sam wiek nie odgrywa tu prawie żadnej roli. Ważniejszy jest stan stawu kolanowego, ewentualne wcześniejsze operacje oraz to, jak duże będzie codzienne obciążenie więzadła krzyżowego. Jeśli pacjent nie ma większych ambicji sportowych, można nawet rozważyć, czy w ogóle skorzysta na rekonstrukcji więzadła, czy też wystarczy stabilizacja mięśniowa.
Można żyć bez więzadła krzyżowego, ale zwłaszcza w pierwszych 30 stopniach zgięcia – na przykład podczas wchodzenia po schodach – wielu pacjentów odczuwa niestabilność. Ta niestabilność zwiększa ryzyko przedwczesnej artrozy. Należy to otwarcie omówić i wspólnie zdecydować, czy zabieg rekonstrukcyjny ma sens. Zasadniczo metoda Ligamys® jest zabiegiem mniej inwazyjnym, ponieważ zachowuje się własne więzadło. Musi ona jednak być dostosowana do ogólnej sytuacji pacjenta. Nie ma sztywnego limitu wiekowego; decydujące znaczenie mają wywiad medyczny, historia choroby, cele sportowe oraz pytanie, w jakim kierunku ma podążać pacjent”.
Metoda Ligamys® nie jest stosowana od dawna. W 2018 roku została wyróżniona nagrodą Swiss Excellence Product Award, a wcześniej przez kilka lat, mniej więcej od 2015 roku, znajdowała się w fazie testów.
„Nasza klinika należała wówczas do pierwszych placówek w południowych Niemczech, które zdołały wprowadzić i wdrożyć ten system. Odkąd ją stosujemy, nasze doświadczenia są niezmiennie pozytywne – pod warunkiem, że wskazanie jest prawidłowo postawione. Ma to kluczowe znaczenie, ponieważ nowe systemy są początkowo często stosowane zbyt szeroko, co nieuchronnie prowadzi do niepowodzeń. Jeśli jednak konsekwentnie przestrzega się kryteriów, szanse na sukces są bardzo duże. W Niemczech metoda ta staje się coraz bardziej popularna, choć wiele klinik ma ją wprawdzie w swojej ofercie, ale odnotowuje jedynie niewielką liczbę przypadków.
W naszej placówce wykonujemy rocznie od 160 do 190 operacji więzadeł krzyżowych, a około 40–50 procent z nich to zabiegi z zachowaniem więzadeł krzyżowych. To wysoki odsetek. Odpowiednio duży jest również nasz obszar działania. Szczególnie w miesiącach zimowych wielu pacjentów przyjeżdża do nas z regionów uprawiających sporty zimowe lub jest tam z nich przenoszonych. W tym okresie co tydzień otrzymujemy kilka skierowań, ponieważ inne kliniki celowo kierują do nas pacjentów, u których rozważa się zachowanie więzadła krzyżowego. „Podobnie jak w endoprotezoplastyce, również w tym przypadku obowiązuje zasada: im częściej wykonuje się daną procedurę, tym lepsze są wyniki” – wyjaśnia dr Tylla.
Krzywa uczenia się w przypadku zabiegu Ligamys® jest wymagająca. Z doświadczenia wynika, że aby pewnie opanować tę technikę i umieć sprawnie radzić sobie z ewentualnymi powikłaniami, potrzeba około 50 do 70 operacji. Ta faza jest ważna, dlatego nauka tej techniki powinna idealnie odbywać się pod okiem doświadczonych chirurgów.
„W klinikach o dużej liczbie przypadków można to dobrze zrealizować, ponieważ regularnie przeprowadza się tam zarówno zabiegi z użyciem protez, jak i zabiegi zachowujące więzadła krzyżowe, a nowi koledzy i koleżanki mogą być wdrażani w sposób ustrukturyzowany. Dwa lub trzy zabiegi to za mało. Sama procedura jest zasadniczo dostępna dla wszystkich pacjentów. Decydujące znaczenie ma jednak to, aby w przypadku podejrzenia urazu więzadła krzyżowego jak najszybciej wykonać rezonans magnetyczny, ponieważ 21-dniowe okno czasowe na zachowanie więzadła jest bardzo wąskie.
Wiele osób dotkniętych tym problemem czeka najpierw na wizytę u ortopedy prowadzącego prywatną praktykę, która często jest możliwa dopiero po kilku miesiącach. Aby uniknąć tego opóźnienia, lekarze pierwszego kontaktu i ortopedzi zostali szczegółowo poinformowani, aby mogli bezpośrednio kierować pacjentów ze świeżymi urazami. Ponadto utworzyliśmy własną recepcję, która szybko koordynuje takie przypadki i traktuje je priorytetowo przy przydzielaniu terminów, aby można było dotrzymać tego 21-dniowego terminu. Jest to ogromna zaleta, której wiele innych placówek nie jest w stanie zaoferować ze względu na długoterminowe planowanie wizyt.
Ponieważ sytuacja z terminami w Niemczech jest ogólnie napięta – zwłaszcza na obszarach wiejskich – w MVZ Ansbach organizowana jest dodatkowo specjalna poradnia kolanowa, która odbywa się w każdy piątek. Pacjenci ze świeżymi urazami więzadeł krzyżowych mogą się tam bezpośrednio zapisać i zostać przyjęci bez długiego oczekiwania. „Rejestracja odbywa się w prosty sposób online za pośrednictwem strony internetowej MedZentrum Ansbach” – podkreśla dr Tylla, i tym samym kończymy naszą rozmowę.
Bardzo dziękujemy, panie doktorze Tylla, za wyjaśnienia dotyczące zachowania więzadeł krzyżowych i ich zastępowania!
- Kierownik certyfikowanego Centrum Kolanowego Rummelsberg; uznany specjalista w zakresie zachowania stawu kolanowego
- Duże doświadczenie w zakresie zachowania więzadeł krzyżowych, rekonstrukcji łąkotek, terapii chrząstki oraz niestabilności rzepkowo-udowej
- Zróżnicowane ustalanie wskazań: zachowanie przed wymianą, plastyka zastępcza tylko w przypadku wyraźnej konieczności
- Specjalizuje się w zabiegach artroskopowych, minimalnie inwazyjnych oraz złożonych rekonstrukcjach
- Ponad 900 złożonych zabiegów na kolanie rocznie w centrum – duże doświadczenie i wysoka jakość wyników
- Certyfikowany instruktor ATLS: bezpieczna opieka w przypadku złożonych urazów i sytuacji w oddziale urazowym
- Bogate doświadczenie w ortopedii sportowej; ważny punkt kontaktowy dla sportowców rekreacyjnych i zawodowych
- Aktywność naukowa, międzynarodowe kontakty (m.in. ESSKA, AGA)
Udostępnij artykuł
Wywiady z ekspertami
Przeczytaj następnie
- Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – profesorem dr. med. Karlem Philippem Kutznerem
11 wrz 2026
Prof. Kutzner o najnowocześniejszej endoprotezoplastyce w ENDOPROTHETICUM w Moguncji
Czytaj dalej - Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – dr med. Emanuelem Stutzem
9 wrz 2026
Leczenie nowotworów metodą hipertermii
Czytaj dalej - Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – dr. med. Moustafą Elshafei, FACS
7 wrz 2026
Rak jelita grubego w centrum uwagi: wcześniejsze wykrywanie, skuteczniejsze leczenie – o szansach i nowoczesnej medycynie
Czytaj dalej



