Leading Medicine Guide Logo

Wywiad z ekspertem: prof. Thomasem Carusem – laparoskopowa operacja jelita

13.06.2025
Leading Medicine Guide Redaktion
Autor
Leading Medicine Guide Redaktion

Prof. dr med. dr hab. Thomas Carus FACS jest uznanym specjalistą w dziedzinie chirurgii ogólnej, jamy brzusznej i naczyniowej, ze szczególnym uwzględnieniem chirurgii minimalnie inwazyjnej, chirurgii otyłości oraz schorzeń jamy brzusznej. Od momentu mianowania go ordynatorem oddziału chirurgii ogólnej i jamy brzusznej w klinice Bassum w Dolnej Saksonii w styczniu 2023 r. wnosi swoje wszechstronne doświadczenie do opieki medycznej w regionie. Jego kwalifikacje zawodowe, uzupełnione licznymi dodatkowymi szkoleniami oraz wykształceniem w zakresie ekonomiki zdrowia, czynią go czołowym przedstawicielem nowoczesnej, zorientowanej na pacjenta medycyny wysokospecjalistycznej. Jego profil medyczny łączy dogłębną wiedzę na temat specjalistycznych procedur chirurgicznych z doskonałym zrozumieniem efektywnych procesów klinicznych.

Posiada wieloletnie doświadczenie w leczeniu złożonych schorzeń przewodu pokarmowego, tarczycy i naczyń krwionośnych. Wcześniej pełnił funkcję ordynatora w renomowanych klinikach, gdzie ustanowił innowacyjne standardy w chirurgii otyłości oraz w leczeniu przewlekłych ran. Prof. dr Carus cieszy się doskonałą reputacją również poza regionem i w środowisku specjalistów – nie tylko jako doświadczony chirurg, ale także jako autor licznych prac naukowych.

Na szczególną uwagę zasługuje jego wielokrotnie wznawiane podręcznik „Atlas chirurgii laparoskopowej”, który cieszy się międzynarodowym uznaniem. Wraz z jego przejściem do kliniki w Bassum, sieć kliniki powiatu Diepholz zyskuje specjalistę, którego wymagania dotyczące jakości medycznej, współpracy interdyscyplinarnej i nowoczesnych metod leczenia wykraczają daleko poza region. W ramach wydajnego zespołu i przy użyciu najnowocześniejszej technologii medycznej prof. dr Carus wyznacza nowe standardy w opiece chirurgicznej – zawsze mając na celu zapewnienie pacjentom najlepszego, delikatnego i holistycznego leczenia. Redakcja Leading Medicine

Guide mogła dowiedzieć się więcej na temat laparoskopowych operacji jelit podczas rozmowy z prof. dr Carusem.

Prof. Dr. med. Dr. habil. Thomas Carus FACS

Laparoskopowe operacje jelit stanowią znaczący postęp w nowoczesnej chirurgii jamy brzusznej. W tej minimalnie inwazyjnej procedurze zabieg nie jest wykonywany poprzez duże nacięcie brzucha, ale poprzez kilka małych nacięć skóry, przez które do jamy brzusznej wprowadza się specjalne narzędzia i kamerę. Technika ta umożliwia precyzyjną wizualizację pola operacyjnego, a jednocześnie chroni otaczające tkanki. Szczególnie w przypadku chorób takich jak zapalenie uchyłków, rak jelita grubego lub przewlekłe zapalne choroby jelit metoda laparoskopowa stała się delikatną, a jednocześnie skuteczną alternatywą dla operacji otwartej. Pacjenci często odczuwają mniejszy ból pooperacyjny, mają krótszy pobyt w szpitalu i szybciej wracają do codziennego życia. Mimo tych zalet dostęp laparoskopowy wymaga dużego doświadczenia chirurgicznego i odpowiedniego wyposażenia technicznego – czynników, które mają kluczowe znaczenie dla powodzenia leczenia.

To, czy operację jelita można przeprowadzić laparoskopowo – czyli techniką „dziurki od klucza” – zależy od wielu czynników medycznych, anatomicznych i technicznych. Zasadniczo metoda minimalnie inwazyjna ma na celu zapewnienie pacjentowi jak najmniej inwazyjnej procedury operacyjnej, charakteryzującej się krótszym czasem rekonwalescencji, mniejszym bólem i mniejszym ryzykiem zakażeń rany. Jednak nie każdy przypadek automatycznie kwalifikuje się do tego dostępu.

Przy podejmowaniu decyzji, czy operację jelita można przeprowadzić laparoskopowo, czy nie, rolę odgrywają różne czynniki. W nowoczesnych klinikach dostęp laparoskopowy jest obecnie uważany za standardową procedurę – rozwój sytuacji w ostatnich latach sprawił, że obecnie prawie nie dyskutuje się już nad tym, czy operację należy przeprowadzić metodą otwartą, czy laparoskopową. Dyskusja koncentruje się obecnie raczej na tym, czy operacja powinna być przeprowadzona wyłącznie laparoskopowo, czy też z wykorzystaniem asystenta robotycznego. Postęp techniczny jest tu wyraźnie odczuwalny i w wielu placówkach już się ugruntował. Niemniej jednak istnieją jasne wytyczne, zwłaszcza dotyczące zabiegów w przypadku raka jelita grubego. Na przykład w przypadku raka jelita grubego operacja laparoskopowa nie jest zalecana bez ograniczeń, ale wiąże się z określonymi warunkami. Na przykład leczenie operacyjne łagodnych chorób jelit, takich jak zapalenie uchyłków, jest z reguły możliwe metodą laparoskopową, chyba że mamy do czynienia z ciężkimi lub ostrymi przypadkami nagłych. Natomiast chirurgia laparoskopowa w przypadku raka jelita grubego wymaga szczególnej wiedzy specjalistycznej – zabieg ten powinni wykonywać wyłącznie doświadczeni chirurdzy, ponieważ tylko wtedy można osiągnąć wyniki onkologiczne porównywalne z wynikami operacji otwartej”, wyjaśnia prof. dr Carus i dodaje:

„Mimo że w niektórych krajach, takich jak Wielka Brytania, metoda laparoskopowa w przypadku raka jelita grubego jest od lat powszechnie zalecana, w Niemczech odsetek ten wynosi obecnie poniżej pięćdziesięciu procent. Obecnie obowiązujące niemieckie wytyczne potwierdzają, że przy odpowiednich kwalifikacjach chirurga i odpowiednim doborze pacjentów chirurgia laparoskopowa może zapewnić takie same wyniki onkologiczne jak operacja otwarta. Jednocześnie nie ma jeszcze wystarczających danych dotyczących nowszych metod, takich jak chirurgia wspomagana robotami. Dlatego obecnie zaleca się ich stosowanie wyłącznie w ramach badań klinicznych. W związku z tym nawet dzisiaj nie jest wcale błędem wykonywanie niektórych zabiegów na jelicie metodą otwartą – decydujące znaczenie mają zawsze indywidualne uwarunkowania oraz doświadczenie chirurga prowadzącego”.

Prof. dr Carus dodaje: „W przypadku łagodnych chorób jelit obecnie operuje się zazwyczaj laparoskopowo – jest to również zapisane w wytycznych. Powodem tego jest przede wszystkim mniejsza złożoność tych zabiegów. W przeciwieństwie do operacji onkologicznych, podczas których należy radykalnie usunąć nie tylko chory odcinek jelita, ale także wszystkie powiązane węzły chłonne, w przypadku zmian łagodnych zabieg często ogranicza się do usunięcia odcinka jelita bez dodatkowych struktur tkankowych. Operacje onkologiczne wymagają znacznie bardziej precyzyjnego i rozległego postępowania, w ramach którego konieczne jest odsłonięcie głębszych struktur anatomicznych i ich staranne usunięcie. Jest to technicznie bardziej skomplikowane, zwłaszcza w przypadku zabiegów laparoskopowych, ponieważ chirurg nie może wówczas pracować bezpośrednio rękami w obszarze operacyjnym”.

Technika minimalnie inwazyjna – zwłaszcza w przypadku operacji jelit – ma udowodniony pozytywny wpływ na zmniejszenie powikłań pooperacyjnych. W porównaniu z chirurgią otwartą metoda laparoskopowa oferuje szereg korzyści, które dotyczą zarówno krótkotrwałego powrotu do zdrowia, jak i długoterminowego ryzyka wystąpienia problemów następczych.

„Techniki minimalnie inwazyjne niosą ze sobą dla pacjentów po operacji cały szereg pozytywnych efektów, które mają szczególne znaczenie w przypadku większych zabiegów. W przypadku mniejszych operacji, takich jak usunięcie wyrostka robaczkowego, różnica między niewielkim nacięciem otwartym a zabiegiem laparoskopowym jest klinicznie prawie niezauważalna. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku większych operacji, takich jak zabiegi na jelicie. W tym przypadku konieczne byłoby zazwyczaj wykonanie dużego nacięcia brzucha wzdłuż linii środkowej – często o długości od 15 do 20 centymetrów. Istnieją solidne dowody na to, że zużycie środków przeciwbólowych rośnie wraz z długością nacięcia, co w sumie jest dość oczywiste. Większe nacięcie oznacza większy ból, co sprawia, że pacjenci mają trudności z wstawaniem z łóżka. Wiadomo, że powoduje to również ograniczenie funkcji płuc – już sam ból – a to z kolei zwiększa ryzyko zapalenia płuc. Mniejsza mobilność zwiększa ponadto ryzyko zakrzepicy i zatorowości płucnej. W przypadku operacji otwartych wydłuża się również czas pobytu w szpitalu, dłuższa jest nieobecność w pracy, a powrót do normalnej aktywności fizycznej trwa znacznie dłużej. W dłuższej perspektywie operacje otwarte mogą również prowadzić do większej liczby zrostów wewnętrznych, które częściowo powodują dolegliwości przez całe życie i nierzadko wymagają operacji następczych. Większe nacięcia częściej wiążą się również z późniejszymi przepuklinami bliznowymi, które z kolei wymagają operacji – wszystko to znacznie rzadziej występuje w przypadku zabiegów laparoskopowych. Do tego dochodzi jeszcze aspekt kosmetyczny, który dla wielu pacjentów ma obecnie również znaczenie. I co bardzo ważne: chodzi również o to, kiedy można ponownie w pełni obciążać organizm fizycznie i uprawiać sport. Po dużym nacięciu brzucha jest to oczywiście na początku bardzo ograniczone. W przypadku laparoskopii pacjent może w zasadzie już w dniu operacji wstać, swobodnie się poruszać i samodzielnie chodzić do toalety. Oczywiście pobrana tkanka musi zostać gdzieś wyjęta z ciała – w tym celu wykonuje się tzw. nacięcie ratunkowe. Ma ono około czterech do pięciu centymetrów i jest największym z małych nacięć. Powoduje ono jedynie bardzo niewielkie utrudnienia, również jeśli chodzi o ból” – mówi prof. dr Carus.

Pomimo wszystkich zalet najważniejszym powikłaniem – niezależnie od tego, czy operacja jest otwarta, czy laparoskopowa – pozostaje niewydolność połączenia jelitowego, czyli pęknięcie szwu w miejscu zespolenia.

Te pęknięcia szwu występują zazwyczaj czwartego lub piątego dnia po operacji. Nawet jeśli na początku wszystko wygląda dobrze, po dwóch dniach nie można jeszcze z całą pewnością stwierdzić, że proces gojenia przebiegnie bez powikłań. Pomimo całego doświadczenia chirurgicznego odsetek takich niewydolności wynosi około pięciu do dziesięciu procent – oznacza to, że u każdego dziesiątego do dwudziestego pacjenta występuje to powikłanie. Dlatego pacjenci zazwyczaj pozostają w szpitalu przez pięć dni, w tym czasie są w pełni mobilizowani, a następnie mogą zostać wypisani ze szpitala i powrócić do normalnej diety” – wyjaśnia prof. dr Carus.

W Niemczech trend w kierunku zabiegów ambulatoryjnych rozwija się powoli, ale konsekwentnie, choć znacznie opóźniony w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi. Tam wiele operacji można już wykonywać ambulatoryjnie, co w naszym kraju jest dotychczas często wstrzymywane ze względu na ostrożność.

Prof. dr Carus wyjaśnia: „Przykładem, gdzie ta zmiana jest już odczuwalna, jest chirurgia przepuklin pachwinowych – obecnie w wielu przypadkach jest ona wykonywana ambulatoryjnie, podobnie jak liczne zabiegi endoskopowe. Wraz z wprowadzeniem tzw. hybrydowych DRG ustanowiono jednolity system wynagrodzeń, który obowiązuje niezależnie od tego, czy pacjent zostanie wypisany jeszcze tego samego dnia, czy dopiero następnego ranka. W 2026 r. regulacja ta zostanie rozszerzona również na chirurgię pęcherzyka żółciowego. Podczas gdy wcześniej pacjenci po otwartej operacji pęcherzyka żółciowego pozostawali w szpitalu jeszcze przez dwa tygodnie, obecnie wielu z nich już pierwszego dnia pyta o wypis – i jest to coraz częściej możliwe, a w niektórych przypadkach nawet tego samego wieczoru. Do tej pory niemiecki system rozliczeniowy stanowił jednak przeszkodę: w przypadku niektórych zabiegów, takich jak operacje jelita grubego, obowiązywał minimalny czas pobytu w szpitalu. Kto wypisywał pacjenta wcześniej, ryzykował konieczność zwrotu kosztów kasie chorych. Ale to się zmieni.

Można sobie łatwo wyobrazić, że w przyszłości również pacjenci po operacji jelita grubego – na przykład po dwóch lub trzech dniach – będą wracać do domu, o ile nie trzeba będzie zakładać drenów, a stan kliniczny będzie stabilny. Warunkiem byłaby ścisła opieka pooperacyjna z badaniami krwi i kontrolami klinicznymi w przychodni. Gdyby na przykład piątego dnia pojawiły się komplikacje, zawsze można by zareagować i ponownie przyjąć pacjenta na oddział. W rzeczywistości wielu pacjentów przebywa w szpitalu przez pierwsze pięć dni po operacji, mimo że z medycznego punktu widzenia niewiele się dzieje – wyłącznie jako środek zapobiegawczy. Oczywiście bezpieczeństwo pacjentów odgrywa tu dużą rolę. Wiele osób początkowo postrzega wczesne wypisanie ze szpitala po poważnym zabiegu jako coś dziwnego. Zrozumiałe jest, że zastanawiają się, jak to się ma do ich poczucia bezpieczeństwa. Można jednak spojrzeć na to również pozytywnie: u 90–95 procent pacjentów wszystko przebiega bez problemów. Jeśli tak to się komunikuje i wyjaśnia, że w razie wystąpienia dolegliwości w każdej chwili można ponownie podjąć działania, wielu osobom łatwo jest przekazać ideę bezpiecznej dalszej opieki ambulatoryjnej”.

Doświadczenie chirurga odgrywa kluczową rolę w wyborze i pomyślnym przeprowadzeniu zabiegów minimalnie inwazyjnych, takich jak laparoskopowa chirurgia jelit – być może nawet większą niż w przypadku operacji otwartych. Podczas gdy chirurgia otwarta opiera się na ugruntowanych technikach, których wielu chirurgów uczyło się przez dziesięciolecia, metoda minimalnie inwazyjna wymaga specjalnych szkoleń, dużej precyzji technicznej i bardzo dobrej wyobraźni przestrzennej.

W nowoczesnej chirurgii technika laparoskopowa już dawno stała się stałym elementem szkolenia. Młodzi lekarze rezydenci zaczynają od prostych zabiegów, takich jak laparoskopowe usunięcie wyrostka robaczkowego lub pęcherzyka żółciowego – zabiegów, w których po prostu usuwa się coś, co jest technicznie raczej nieskomplikowane. W dalszym toku kształcenia wymagania rosną, na przykład w przypadku laparoskopowej chirurgii przepuklin. Tutaj wymagana jest już bardzo dobra znajomość anatomii i zręczność motoryczna, ponieważ trzeba dużo preparować. Ten etap jest już uważany za bardziej wymagający i zazwyczaj jest wykonywany przez lekarzy rezydentów w połowie ich kształcenia. Kolejnym dużym krokiem w rozwoju na drodze do zostania doświadczonym chirurgiem laparoskopowym jest zszywanie i łączenie narządów w jamie brzusznej, czyli wykonywanie tzw. zespolenia. Techniki te stosuje się na przykład podczas resekcji jelita. Wymaga to nie tylko usunięcia chorych fragmentów, ale także starannego odtworzenia struktur anatomicznych. Są to więc bardzo złożone zabiegi, podczas których trzeba preparować, ciąć, zszywać i układać – a wszystko to przy użyciu specjalnych narzędzi, częściowo sterowanych zdalnie. Zanim naprawdę opanuje się to na pewno, mija wiele lat. Z reguły zaczyna się to najwcześniej w piątym lub szóstym roku nauki pod okiem mentora, aż w końcu jako specjalista lub ordynator operuje się samodzielnie. Prawdziwa pewność w tych procedurach pojawia się jednak zazwyczaj dopiero po około dziesięciu latach doświadczenia” – podkreśla prof. dr Carus.

Szczególnie w przypadku chorób nowotworowych, takich jak rak jelita grubego, procedura operacyjna jest wyjątkowo wymagająca.

Nie wystarczy tylko usunąć guz – trzeba usunąć cały blok naczyń krwionośnych i limfatycznych oraz sąsiednich węzłów chłonnych. Mówi się tu obrazowo o dużym kawałku ciasta, który trzeba starannie usunąć. Ta radykalna resekcja onkologiczna wymaga dużej precyzji. W chirurgii otwartej często jest to łatwiejsze do wykonania, ponieważ można pracować rękami bezpośrednio w jamie brzusznej i dotykać. Natomiast w chirurgii laparoskopowej trzeba podnosić, przytrzymywać i napinać tkankę za pomocą narzędzi, zachowując jednocześnie przegląd sytuacji i precyzję – to prawdziwe wyzwanie. W praktyce wyjaśnia to również, dlaczego ten sam pacjent otrzymuje różne zalecenia w dwóch różnych klinikach: podczas gdy w jednej klinice zabieg wykonywany jest metodą otwartą, w drugiej przeprowadza się go laparoskopowo. Wynika to często z indywidualnego doświadczenia chirurgów. Szczególnie starsi chirurdzy, którzy mają doświadczenie w technice otwartej, często pozostają przy tej metodzie – nie ze względu na wygodę, ale dlatego, że są w niej przeszkoleni i osiągają doskonałe wyniki. Badania wskazują wprawdzie na sporadyczne zalety laparoskopii, takie jak mniejsza utrata krwi lub mniejsze obciążenie układu odpornościowego, ale decydujące znaczenie ma całkowite usunięcie guza. Jest to możliwe zarówno w przypadku operacji otwartej, jak i laparoskopowej – decydujące znaczenie ma doświadczenie”, mówi prof. dr Carus.

W klinice, które wykonują głównie operacje otwarte, często rozróżnia się zatem między chorobami łagodnymi a złośliwymi: zmiany łagodne operuje się metodą minimalnie inwazyjną, a złośliwe – klasycznie, metodą otwartą. Każdy pacjent jest informowany o obu możliwościach, a także o tym, że w przypadku powikłań zabieg laparoskopowy może w każdej chwili zostać przekształcony w operację otwartą.

Prof. dr Carus mówi na ten temat: „Dla mnie osobiście dostęp laparoskopowy jest standardem, o ile nie ma wyraźnych powodów, by go nie stosować – na przykład rozległych zrostów po wcześniejszych operacjach. Nawet wtedy zazwyczaj zaczynam od laparoskopii, aby przynajmniej niektóre etapy zabiegu przeprowadzić w sposób jak najmniej inwazyjny i ograniczyć operację otwartą do minimum. Laparoskopii brakuje zmysłu dotyku palców – zmysłu, który u chirurgów jest szczególnie wyostrzony i precyzyjnie wyćwiczony. Najmniejsze struktury, takie jak węzły chłonne, często można wyczuć palcami pewniej niż za pomocą kamery i narzędzi. W chirurgii otwartej, podobnie jak pod obrusem, mogę natychmiast wyczuć nawet najmniejsze nierówności. W laparoskopii nie jest to możliwe. Mam jednak inne zalety: pracuję z najnowocześniejszymi systemami kamer 3D, mogę zbliżyć się bardzo blisko tkanki i dzięki temu uzyskać ogromne powiększenie oraz ostrość szczegółów – lepszą niż gołym okiem w chirurgii otwartej. W technice otwartej odległość od pola operacyjnego wynosi około 50 centymetrów, natomiast w laparoskopii kamera znajduje się zaledwie kilka milimetrów od tkanki. Umożliwia to widok niemal mikroskopowo dokładny. Nowoczesne rozwiązania, takie jak obrazowanie fluorescencyjne, dodatkowo pomagają uwidocznić np. węzły chłonne, które w innym przypadku trzeba by wyczuwać palpacyjnie. Dzięki temu jedyna prawdziwa wada laparoskopii – brak możliwości badania palpacyjnego – może być w coraz większym stopniu kompensowana”.

Systemy wspomagane robotami – przede wszystkim system Da Vinci – zrewolucjonizowały chirurgię minimalnie inwazyjną w wielu dziedzinach. Systemy te umożliwiają chirurgowi niezwykle precyzyjne sterowanie instrumentami za pomocą konsoli. Ramiona robota są bardzo ruchome i mogą wykonywać ruchy bardziej precyzyjne niż byłoby to możliwe wyłącznie ręką człowieka.

Co prawda nie ma jak dotąd naukowo potwierdzonych dowodów na to, że operacje wspomagane robotami dają lepsze wyniki onkologiczne niż klasyczna laparoskopia – na przykład pod względem pięcioletniego wskaźnika przeżywalności lub odsetka nawrotów nowotworów. Niemniej jednak robotyka oferuje wyraźne zalety techniczne, które są szczególnie widoczne podczas bardziej złożonych zabiegów. W naszej klinice planujemy również wprowadzenie w najbliższej przyszłości systemu wspomaganego robotem, takiego jak robot Da Vinci, gdy tylko zapewnimy finansowanie. Robot ten zapewnia lepszą widoczność w 3D i przekazuje ruchy chirurga z konsoli sterującej bezpośrednio na narzędzia znajdujące się w ciele pacjenta. Przy tej konsoli chirurg pracuje za pomocą uchwytów i pedałów, mając przy tym znacznie większą swobodę ruchów niż podczas tradycyjnych zabiegów laparoskopowych. Podczas gdy w laparoskopii używa się sztywnych, prętowych narzędzi, które można obracać i poruszać tylko w ograniczonym zakresie, narzędzia robotyczne są w pełni ruchome na swoich końcach – podobnie jak ludzka ręka. Gdy chirurg obraca dłoń w lewo lub w prawo, końcówka instrumentu z milimetrową dokładnością naśladuje ten ruch wewnątrz ciała. Kolejną zaletą jest skalowanie ruchów. Robot może zmniejszyć ruchy chirurga nawet pięciokrotnie: ruch dłoni o długości pięciu centymetrów jest redukowany w obszarze operacyjnym do zaledwie jednego centymetra. Umożliwia to niezwykle precyzyjną pracę, szczególnie w ciasnych obszarach anatomicznych lub trudno dostępnych miejscach. Właśnie w tym tkwi szczególna zaleta robotyki, na przykład w przypadku głęboko położonych nowotworów odbytnicy w małej miednicy, gdzie przestrzeń jest bardzo ograniczona, zwłaszcza u pacjentów płci męskiej. Również w górnej części jamy brzusznej, na przykład w przełyku lub przy wejściu do żołądka, robot może przynieść korzyści – wszędzie tam, gdzie konieczne jest wykonanie skomplikowanych szwów lub preparacji”.

W klinice Bassum co roku wykonuje się ponad 100 resekcji jelita, z czego około 80 procent to zabiegi laparoskopowe. Technika minimalnie inwazyjna odgrywa dużą rolę zwłaszcza w przypadku chorób łagodnych.

„Klasycznym przykładem jest zapalenie uchyłków, które w przypadku łagodniejszych nawrotów jest początkowo leczone zachowawczo antybiotykami. Jeśli jednak dochodzi do nawracających lub ciężkich nawrotów, dotknięty chorobą odcinek jelita jest usuwany chirurgicznie. Innym częstym wskazaniem łagodnym są duże polipy okrężnicy, których nie da się usunąć endoskopowo – również w tym przypadku konieczna jest interwencja chirurgiczna. Szczególnie pozytywnym przykładem w dziedzinie chirurgii jelit są pacjenci z tymczasowo założonym sztucznym ujściem jelit, tzw. anus praeter. Nawet jeśli początkowo wykonano to poprzez nacięcie brzucha, w wielu przypadkach ponowne połączenie można wykonać laparoskopowo. Oznacza to, że ponowne zamknięcie stomii po około trzech do sześciu miesiącach jest zazwyczaj możliwe bez konieczności ponownego wykonywania dużego nacięcia brzucha. Dla pacjentów jest to ważna perspektywa, ponieważ tymczasowa stoma wcale nie musi oznaczać trwałego ograniczenia. Również obsługa sztucznych ujść jelit znacznie się poprawiła w ostatnich dziesięcioleciach. Technika opieki jest dziś znacznie bardziej zaawansowana, co znacznie ułatwia codzienne życie osób dotkniętych tą chorobą. Ponadto stomy są obecnie zakładane znacznie rzadziej niż dawniej. W przeszłości powszechną praktyką było zakładanie tzw. stomii ochronnej, aby odciążyć świeże połączenie w jelicie – anastomozę – i umożliwić jej lepsze gojenie. „Dzisiaj natomiast techniki zszywania są tak dopracowane, że połączenia te goją się niezawodnie nawet przy przepływie stolca, dzięki czemu zazwyczaj można zrezygnować z dodatkowego stomii” – wyjaśnia prof. dr Carus.

Gdy u pacjenta zostanie zdiagnozowany rak jelita grubego, dla zapewnienia najlepszego możliwego leczenia kluczowe znaczenie ma zgłoszenie się do specjalistycznego ośrodka, takiego jak Klinika Bassum, w którym działa tzw. tumor board.

W ramach zespołu ds. nowotworów terapia jest uzgadniana w sposób interdyscyplinarny – czyli z udziałem internistów, radiologów, patologów i chirurgów – i już przed operacją dokładnie rozważa się, która ścieżka leczenia jest właściwa w danym przypadku. Nie każdy nowotwór jest bowiem leczony w ten sam sposób: głęboko położony rak odbytnicy wymaga zazwyczaj wcześniejszej radiochemioterapii, podczas gdy nowotwór położony wyżej w esicy jest zazwyczaj operowany bezpośrednio. Takie decyzje opierają się na wytycznych medycznych i są podejmowane wspólnie w ramach zespołu ds. nowotworów. Warto również zasięgnąć drugiej opinii – w końcu jest to poważny zabieg o daleko idących konsekwencjach. W większości przypadków jednak lekarze pierwszego kontaktu dobrze wiedzą, które kliniki specjalizują się w chirurgii nowotworowej, i mogą odpowiednio skierować pacjenta. Ogólnie rzecz biorąc, w Niemczech można założyć, że średnie i duże szpitale mają wystarczające doświadczenie w chirurgii raka jelita grubego. Na stronach internetowych klinik często można już sprawdzić, czy regularnie przeprowadza się tam zabiegi onkologiczne – to wyraźna wskazówka na rutynowe wykonywanie takich zabiegów. Kto ponadto rozważa dla siebie określone procedury techniczne, takie jak chirurgia wspomagana robotem, powinien otwarcie poruszyć ten temat podczas rozmowy z lekarzem. Żaden chirurg nie może ogólnie stwierdzić, że zastosowanie robota jest zasadniczo lepsze.

W niektórych sytuacjach – na przykład w przypadku nowotworu położonego niekorzystnie głęboko w wąskiej miednicy – dostęp robotyczny może jednak oferować korzyści, zwłaszcza jeśli klinika ma doświadczenie w stosowaniu tej techniki. Może się więc zdarzyć, że jeden chirurg postawi na operację otwartą, ponieważ czuje się pewnie w tej technice, podczas gdy sąsiedni szpital dysponuje robotyką i ma w tym zakresie duże doświadczenie. Ostatecznie decydujące znaczenie ma możliwość polegania podczas konsultacji na doświadczonym chirurgu, który udziela przejrzystych porad – na kimś, kto rozpoznaje indywidualną sytuację pacjenta i wydaje uzasadnioną, szczerą rekomendację dotyczącą najlepszego podejścia terapeutycznego” – tak brzmi pilna rada prof. dr. Carusa, i tym samym kończymy naszą rozmowę.

Bardzo dziękujemy, prof. dr Carus, za tę niezwykle pouczającą rozmowę!