Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem: Profesor Invitado (Buenos Aires) dr med. Thorsten Gehrke – powikłania endoprotezoplastyki, ze szczególnym uwzględnieniem zakażeń
16 lipca 2025
Dr med. Thorsten Gehrke jest cenionym w kraju i za granicą specjalistą w dziedzinie chirurgii stawów, który dzięki wieloletniemu doświadczeniu i wybitnej wiedzy fachowej zdobył uznanie zwłaszcza w zakresie endoprotezoplastyki stawu biodrowego i kolanowego. Od 2005 roku pełni funkcję dyrektora medycznego i ordynatora ortopedii i chirurgii w renomowanej klinice ENDO w Hamburgu, jednej z wiodących na świecie klinik specjalizujących się w chirurgii kości, stawów, sportowej i kręgosłupa.
W ramach pełnionej funkcji dr Gehrke odpowiada za szeroki zakres zabiegów ortopedycznych, wykraczający daleko poza granice klasycznej endoprotezoplastyki. Szczególnym punktem ciężkości jego działalności jest wszczepianie i wymiana protez biodrowych i kolanowych – zarówno w przypadkach aseptycznych, jak i septycznych. Szczególnie w dziedzinie zakażonych endoprotez uchodzi on za jednego z czołowych ekspertów na świecie. Oprócz tych złożonych zabiegów klinika ENDO wykonuje również osteotomie korekcyjne, artroskopie i rekonstrukcje więzadeł.
Zakres leczenia endoprotezowego obejmuje również stawy barkowe i łokciowe. Również w leczeniu schorzeń i urazów stopy – na przykład poprzez zesztywnienia, korekcje lub wszczepianie protez stawu skokowego – a także w chirurgii kręgosłupa, w szczególności w zabiegach dekompresyjnych, zesztywnieniach i operacjach krążków międzykręgowych, widać szeroki zakres operacyjny tej znanej na całym świecie kliniki specjalistycznej. Klinika ENDO w Hamburgu, w której pracuje dr Gehrke, ma za sobą wieloletnią historię jako centrum wysoce wyspecjalizowanego leczenia endoprotezowego. Od momentu jej założenia w 1976 roku wszczepiono tam ponad 165 000 protez stawowych.
Rocznie z wiedzy specjalistycznej kliniki korzysta ponad 8 000 pacjentów z kraju i zagranicy. Dzięki tak dużej liczbie przypadków, interdyscyplinarnemu zespołowi i bezkompromisowym standardom jakości klinika ENDO-Klinik zalicza się do wiodących placówek tego typu na świecie. W swojej codziennej pracy dr Gehrke przywiązuje dużą wagę do indywidualnej i holistycznej opieki nad pacjentami. Celem jest przywrócenie im swobody ruchów i jakości życia, które zostały ograniczone przez choroby stawów lub skutki wypadków. Łączy przy tym chirurgiczną precyzję z innowacyjną techniką, podstawami naukowymi i wysokim poziomem empatii. Redakcja Leading Medicine Guide przeprowadziła z dr. Gehrke rozmowę na temat powikłań w endoprotezoplastyce, w szczególności w odniesieniu do możliwych infekcji.

Endoprotezoplastyka, czyli operacyjna wymiana stawów na sztuczne implanty, jest dziś jedną z najbardziej skutecznych i najczęściej wykonywanych procedur we współczesnej ortopedii. W szczególności protezy biodrowe i kolanowe umożliwiają wielu osobom z zaawansowanym zużyciem stawów znaczną poprawę jakości życia, mobilności i uwolnienie od bólu. Pomimo wysokiego wskaźnika powodzenia i postępu medycznego, zabieg ten nie jest jednak całkowicie pozbawiony ryzyka. Jak w przypadku każdej operacji, mogą wystąpić powikłania – jednym z poważniejszych jest zakażenie okołoprotezowe, czyli zakażenie w okolicy wszczepionego implantu. Takie zakażenia stanowią duże wyzwanie w endoprotezoplastyce i wymagają specjalistycznej diagnostyki oraz leczenia.
Zakażenia okołoprotezowe należą do najpoważniejszych powikłań w endoprotezoplastyce i stanowią poważne wyzwanie zarówno dla pacjenta, jak i dla zespołu leczącego.
Pomimo znacznych postępów w technologii implantów, technikach operacyjnych i opiece okołooperacyjnej nie da się całkowicie uniknąć infekcji. Mogą one prowadzić do znacznego pogorszenia jakości życia i często wymagają długotrwałych operacji rewizyjnych oraz intensywnej antybiotykoterapii. Tym ważniejsze jest więc kompleksowe oszacowanie indywidualnego ryzyka infekcji przed zabiegiem endoprotezoplastyki i jego celowe zminimalizowanie.
„Do najczęstszych i najważniejszych czynników ryzyka zalicza się na przykład nadwagę – konkretnie mówimy tu o otyłości chorobowej. Wiemy, że przy BMI powyżej 40 ryzyko infekcji rośnie wykładniczo. Kolejnym ważnym czynnikiem ryzyka jest niedożywienie. Czyli gdy stan odżywienia nie jest prawidłowy, gdy dieta jest jednostronna lub niewłaściwa. Może to na przykład prowadzić do osadzania się bakterii w żółci – a bakterie te mogą następnie, okrężną drogą, osiedlić się również na protezie i wywołać tam infekcję. Odżywianie odgrywa więc naprawdę kluczową rolę. Chodzi tu również o diety lub zmiany nawyków żywieniowych przed zabiegiem – jednak jeśli chodzi o zalecenia, jesteśmy jeszcze na stosunkowo wczesnym etapie.
Bardzo istotną kwestią jest palenie tytoniu. Obecnie istnieją jasne zalecenia, aby rzucić palenie na trzy miesiące przed operacją. Oczywiście nie jest to łatwe do zrealizowania. W krajach takich jak Stany Zjednoczone jest to częściowo bardzo rygorystycznie egzekwowane – mierzy się tam nawet poziom nikotyny we krwi, a jeśli nie jest on odpowiedni, po prostu nie przeprowadza się operacji. U nas nie da się tego tak egzekwować. Jednak związek ten jest bardzo dobrze udokumentowany naukowo: palenie znacznie zwiększa ryzyko infekcji. Co ciekawe, do czynników ryzyka zalicza się również depresję. Wiele osób zadaje sobie wtedy pytanie: co to ma wspólnego? Jednak pacjenci z depresją mają na przykład tendencję do mniej konsekwentnego przestrzegania zasad higieny lub ogólnie mniejszego stosowania się do zaleceń – co z kolei oznacza zwiększone ryzyko”, wyjaśnia dr Gehrke i dodaje:
„Kolejnym ważnym tematem są zastrzyki do stawów. Jeśli pacjenci w ciągu ostatnich trzech do sześciu miesięcy przed operacją otrzymali zastrzyk – na przykład z kortyzonem – bezpośrednio do stawu, ryzyko infekcji jest znacznie zwiększone. Wielu osób w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. Równie istotną kwestią jest cukrzyca. Źle kontrolowana cukrzyca stanowi prawdziwy czynnik ryzyka. Istnieją parametry, takie jak poziom HbA1c, na podstawie których można stwierdzić, czy poziom cukru we krwi jest dobrze kontrolowany. Jeśli wartość ta jest zbyt wysoka, ryzyko infekcji również znacznie wzrasta. Są to czynniki, na które można wpłynąć – jeśli zachowuje się dyscyplinę. Pacjent może pomóc w znacznym obniżeniu swojego ryzyka. Oczywiście istnieją również podstawowe, niepodlegające wpływowi czynniki ryzyka, na przykład gdy ktoś jest ciężko chory lub ma ogólnie osłabiony układ odpornościowy. Jednak ogólnie rzecz biorąc, większość istotnych czynników ryzyka można kontrolować”.
Jeśli chodzi o nadwagę, jest to szczególnie interesujące – ponieważ nasuwa się pytanie: dlaczego ryzyko jest tutaj tak wysokie? Dokładnej przyczyny nie znamy w 100 procentach.
Dr Gehrke wyjaśnia tę specyfikę: „U pacjentów z dużą nadwagą krążenie w tkankach wokół stawu jest często gorsze. W związku z tym własne substancje obronne organizmu nie docierają wystarczająco dobrze do newralgicznych miejsc. Ponadto nacięcia operacyjne są zazwyczaj większe, co z kolei zwiększa powierzchnię, przez którą mogą przedostawać się zarazki. Dotyczy to zresztą wszystkich stawów – czy to biodra, kolana, barku czy stopy. Kręgosłup stanowi tu jeszcze nieco odrębną kategorię. I tu znów wracamy do tematu kolonizacji bakteryjnej w żółci – to rzeczywiście istotna kwestia, a dane na ten temat są bardzo jednoznaczne. Pacjenci z BMI powyżej 40 mają od ośmiokrotnie do dziesięciokrotnie większe ryzyko infekcji w porównaniu z pacjentami o normalnej wadze. Dotyczy to nie tylko osób z dużą nadwagą – również pacjenci z niedowagą, bardzo szczupli, wyniszczeni, z BMI poniżej 18, są znacznie bardziej narażeni. Obie skrajności – zarówno nadwaga, jak i niedowaga – znacznie zwiększają ryzyko.”
Tak zwane bakterie szpitalne – czyli zakażenia szpitalne – nadal istnieją. Każdy, kto trafia do szpitala, zasadniczo narażony jest na ryzyko zakażenia się tam bakteriami.
„W wyspecjalizowanych klinikach, takich jak nasza, ryzyko to jest znacznie mniejsze niż w szpitalu ogólnym. Po prostu dlatego, że leczymy wyłącznie pacjentów, którzy są dobrze przygotowani. Nie trafiają do nas przypadki nagłe ani pacjenci bezpośrednio z ulicy, z domów opieki lub po upadkach – jak to często ma miejsce w innych placówkach. Nasi pacjenci są zazwyczaj optymalnie przygotowani pod względem medycznym. Jednak nawet u nas zawsze istnieje pewne ryzyko. Dlatego podejmujemy wiele działań w zakresie higieny. Zaczyna się to już przed operacją. Pacjenci, którzy są narażeni na zwiększone ryzyko – na przykład dlatego, że pochodzą z placówek opiekuńczych, pracują w rolnictwie lub w sektorze weterynaryjnym – przechodzą u nas tzw. wymazy. Sprawdzamy wtedy, czy nos, gardło lub inne części ciała są zakażone niebezpiecznymi bakteriami. Jeśli tak, pacjenci ci są już wcześniej leczeni specjalnymi maściami lub lekami, aby zapobiec infekcji.
Ponadto zalecamy wszystkim pacjentom, aby wieczorem przed operacją oraz rano w dniu operacji ponownie umyli się całkowicie mydłem antyseptycznym – naprawdę od stóp do głów. Jest to u nas standardem. Robimy więc bardzo wiele, aby zminimalizować ryzyko. Niemniej jednak temat infekcji pozostaje bardzo istotny. Można jednoznacznie stwierdzić: około jedna trzecia wszystkich powikłań, które mogą wystąpić po zabiegu, to infekcje. Jest to i pozostaje kluczowym zagadnieniem w medycynie operacyjnej” – stwierdza dr Gehrke.
Objawy kliniczne i kryteria diagnostyczne zakażenia okołoprotezowego różnią się znacznie w zależności od tego, czy mamy do czynienia z postacią ostrą, czy przewlekłą. Obie formy stanowią poważne powikłanie w endoprotezoplastyce, ale przebiegają różnie pod względem objawów, czasu trwania i wyzwań diagnostycznych.
„Głównym objawem każdej infekcji jest ból – tak jest zasadniczo. Oczywiście ból może mieć wiele innych przyczyn, ale jeśli po operacji najpierw występuje okres bezbolesny, a potem nagle ból powraca, należy zachować czujność. To klasyczny sygnał ostrzegawczy. Zazwyczaj infekcja nie jest jeszcze widoczna bezpośrednio pierwszego, drugiego lub trzeciego dnia po operacji – potrzebuje trochę czasu, aby się rozwinąć.
Niezwykle rzadko zdarza się, aby infekcja ujawniła się natychmiast, czyli tego samego dnia lub bezpośrednio po nim. Dzieje się tak tylko w wyjątkowych przypadkach. Najczęściej infekcja objawia się najpierw w okolicy rany. Jeśli rana jest zaczerwieniona, sączy się lub nawet nadal krwawi, może to być wyraźna wskazówka na początkową infekcję. Należy to zawsze traktować poważnie. Dodatkowo infekcje można rozpoznać na podstawie określonych wyników badań krwi. Jednym z najważniejszych wskaźników stanu zapalnego jest CRP. Jest on rutynowo sprawdzany po operacjach. Jego wzrost może być kolejnym sygnałem ostrzegawczym. Do tego dochodzą ogólne objawy fizyczne, takie jak zmęczenie, gorączka lub nocne poty. Często są to pierwsze ogólnoustrojowe oznaki, że coś jest nie tak” – wyjaśnia dr Gehrke.
Większość infekcji nie pojawia się jednak bezpośrednio po operacji, ale dopiero później – często po jednym lub dwóch tygodniach. Większość z nich to tzw. infekcje późne, które mogą wystąpić nawet miesiące lub lata po zabiegu. „Rozróżnia się infekcje ostre i późne: infekcje ostre rozwijają się w ciągu pierwszych trzech do czterech tygodni po operacji. Wszystko, co pojawia się później, zalicza się do infekcji późnych. Jednak niezależnie od momentu wystąpienia: ból jest prawie zawsze głównym objawem. Jeśli więc ból powraca lub nasila się, lekarz prowadzący musi podjąć działania. Następnie przeprowadza się ukierunkowaną diagnostykę – na przykład poprzez badania krwi lub analizę mazi stawowej – w celu wyjaśnienia przyczyny i, w razie potrzeby, wczesnego leczenia infekcji”, wyjaśnia dr Gehrke.
Biofilmy odgrywają kluczową rolę w patogenezie zakażeń okołoprotezowych i stanowią jedno z największych wyzwań w leczeniu tych powikłań.
Biofilm to złożona skupisko mikroorganizmów, które osadzają się na powierzchni implantu i są tam osadzone w samodzielnie wytworzonej matrycy z polimerów pozakomórkowych. Struktura ta zapewnia patogenom ochronę przed układem odpornościowym organizmu, a także przed działaniem antybiotyków podawanych ogólnoustrojowo, ponieważ substancje te często nie są w stanie wystarczająco przeniknąć przez biofilm.
„Biofilm naprawdę odgrywa kluczową rolę – w końcu wszystko kręci się wokół niego. Aby to krótko wyjaśnić: każda wszczepiona proteza, niezależnie od tego, czy jest to biodro, kolano, ramię czy inny staw, stanowi potencjalne ryzyko infekcji. Nawiasem mówiąc, dotyczy to nie tylko protez – problem ten może dotyczyć również ciał obcych, takich jak zastawki serca lub cewniki stałe. Powód jest bardzo prosty: są to materiały obce dla organizmu. Protezy są zazwyczaj wykonane z metalu. A metal nie posiada mechanizmów obronnych – nie może bronić się przed bakteriami. Sam organizm ma w rzeczywistości bardzo skuteczne strategie obronne: komórki żerujące, komórki odpornościowe – wszystko to działa bardzo dobrze w tkankach własnych organizmu. Jednak w przypadku protezy to wszystko nie działa. Tam może dojść do tak zwanej infekcji ciała obcego.
Bakterie przedostają się do protezy, przyczepiają się do metalowej powierzchni – robią to na różne sposoby – i zaczynają tam tworzyć wokół siebie warstwę śluzową. To tak zwany biofilm. Bakterie uwielbiają śluz, ciepło, wilgoć – i właśnie takie środowisko tworzą sobie na powierzchni protezy. Gdy tylko się tam osadzą, wytwarzają ten śluz, w którym mogą się optymalnie rozmnażać. W zasadzie stopniowo pokrywają tym biofilmem całą protezę. Na początku pacjent nic nie zauważa. Prawdziwy problem pojawia się, gdy bakterie wydostają się z tego śluzu i rozprzestrzeniają się w organizmie. Wtedy mogą uwalniać toksyny, które prowadzą do poważnych infekcji – czasami nawet zagrażających życiu”, mówi dr Gehrke i dodaje:
„Teraz oczywiście pojawia się pytanie: czy można zwalczać ten biofilm antybiotykami? I tu pojawia się gorzka prawda: nie. W tym śluzie bakterie są wyjątkowo dobrze chronione – są nawet tysiąc razy bardziej odporne na antybiotyki niż bakterie swobodnie krążące we krwi. Tak duża dawka antybiotyku, potrzebna do dotarcia do nich w biofilmie, byłaby dla człowieka całkowicie nie do zniesienia. To po prostu nie działa. Oznacza to, że dopóki bakterie znajdują się w biofilmie na protezie, żadne antybiotyki na świecie nie pomogą. W takich przypadkach pozostaje tylko jedno rozwiązanie – protezę trzeba usunąć. Tylko w ten sposób biofilm wraz z bakteriami zostanie naprawdę całkowicie usunięty. Teraz jednak wszystko zależy od momentu, w którym pojawia się infekcja. Jeśli infekcja zostanie wykryta w ciągu pierwszych trzech tygodni po operacji, biofilm nie jest jeszcze w pełni ukształtowany.
Wtedy istnieje jeszcze możliwość otwarcia rany, dokładnego przepłukania stawu, usunięcia wszystkich zainfekowanych tkanek i zastosowania roztworów antyseptycznych. Przy odrobinie szczęścia i ukierunkowanym leczeniu można w ten sposób opanować infekcję bez konieczności wymiany protezy. Jeśli jednak infekcja pojawi się później – czyli po trzech lub czterech tygodniach – biofilm jest już mocno osadzony. Wtedy samo przepłukanie już nie wystarczy. W takich przypadkach pozostaje tylko całkowita wymiana protezy. To pokazuje, jak ważne jest wczesne wykrywanie infekcji. Im wcześniej się interweniuje, tym większa szansa na zachowanie protezy.”
Ocena skuteczności jedno- i dwuetapowych procedur rewizyjnych w przypadku zakażonych protez kolanowych i biodrowych jest głównym punktem dyskusji w leczeniu zakażeń endoprotezowych.
„Każdy, kto nosi protezę, jest zasadniczo narażony na ryzyko, jeśli w organizmie pojawi się infekcja bakteryjna. Weźmy na przykład zapalenie pęcherza, które często dotyka wiele kobiet. Jest to infekcja bakteryjna – mówimy tu naprawdę tylko o bakteriach, a nie o wirusach czy grypie. Gdy takie bakterie znajdują się w organizmie, mogą przedostać się krwią do protezy i ją skolonizować, czyli zainfekować. Dlatego każda infekcja bakteryjna stanowi realne ryzyko dla osób noszących protezy. Dlatego takie infekcje, na przykład zapalenie pęcherza, należy zawsze szybko i konsekwentnie leczyć antybiotykami.
Ważna kwestia: kiedy mówimy o wymianie protezy, wiele osób myśli, że nowa proteza i tak będzie nadal narażona na ryzyko. I niestety tak właśnie jest. Nie ma innego wyjścia, jak tylko usunąć zainfekowaną protezę. Następnie próbuje się w miarę możliwości wyeliminować czynniki ryzyka. Istnieją przy tym dwie opcje operacyjne: po pierwsze wymiana jednoetapowa – usuwa się starą protezę pokrytą biofilmem, oczyszcza się otoczenie i podczas tej samej operacji natychmiast wszczepia nową protezę. Po drugie, wymiana dwuetapowa – w tym przypadku usuwa się protezę, dokładnie oczyszcza wszystko, a następnie pozostawia pacjenta bez protezy na kilka miesięcy, aż do uzyskania pewności, że infekcja została wyeliminowana. Dopiero potem wszczepia się nową protezę.
Nasza klinika jest znana na całym świecie z tego, że doprowadziła wymianę jednoetapową do perfekcji, dzięki czemu wskaźniki powodzenia są równie dobre, a nawet lepsze niż w przypadku procedury dwuetapowej. To ogromna ulga dla pacjentów, ponieważ kilka miesięcy bez biodra lub kolana jest oczywiście bardzo uciążliwe. Procedura ta wymaga jednak dużego doświadczenia. Nie tylko chirurg odgrywa tu rolę, ale cały zespół: infekcjonolodzy, mikrobiolodzy, personel pielęgniarski, fizjoterapeuci – wszyscy ściśle ze sobą współpracują. Taką współpracę nazywa się podejściem multidyscyplinarnym, które niestety na całym świecie jest tak konsekwentnie wdrażane tylko w nielicznych wyspecjalizowanych ośrodkach” – podkreśla dr Gehrke.
W najgorszym przypadku infekcje mogą prowadzić do utraty nogi, a nawet do zagrażającej życiu sepsy. Dlatego nie można lekceważyć tego tematu.
„W przypadku tak często wykonywanej operacji – w Niemczech mówimy o kilkuset tysiącach przypadków rocznie – tym ważniejsze jest jak najlepsze przygotowanie każdego pacjenta. Obejmuje to rygorystyczne środki higieniczne przed i podczas operacji, staranne monitorowanie czynników ryzyka, takich jak poziom cukru we krwi, oraz ukierunkowane przygotowanie pacjentów z grup ryzyka, na przykład z domów spokojnej starości lub rolnictwa.
Mimo to wskaźnik zakażeń przy pierwszych zabiegach nie wynosi jednego procenta, a raczej około jednego na sto przypadków. Brzmi to niewiele, ale oznacza, że rocznie dochodzi do kilku tysięcy zakażeń – to znaczna liczba. Szczególnie w przypadku pacjentów z dużą nadwagą – na przykład z BMI powyżej 40 – ryzyko zakażeń jest tak wysokie, że bardzo konsekwentnie nalegam na osiągnięcie redukcji masy ciała przed operacją. Może to oznaczać, że zalecana jest operacja bariatryczna (na przykład operacja żołądka) lub zastosowanie nowych zastrzyków odchudzających.
Jako odpowiedzialny chirurg nie mogę bowiem podjąć się operacji w takich okolicznościach. Pacjent może bardzo cierpieć, odczuwać silny ból i ledwo chodzić, ale bez redukcji masy ciała ryzyko byłoby zbyt duże. Oczywiście są wyjątki: jeśli ktoś z dużą nadwagą jest praktycznie unieruchomiony i bardzo cierpi, trzeba to rozważyć indywidualnie – dokładnie omówić ryzyko i korzyści. W takich przypadkach, przy ścisłym poinformowaniu pacjenta i przestrzeganiu wszystkich zasad higieny, można przeprowadzić operację wcześniej. Jednak jest to wyjątek, a nie norma. W większości przypadków udaje się przygotować pacjentów w ciągu trzech do sześciu miesięcy w taki sposób, że ryzyko operacyjne znacznie spada i można bezpiecznie wszczepić protezę” – wyjaśnia dr Gehrke.
Zasadniczo obowiązuje zasada: im bardziej szpital specjalizuje się w takich operacjach, tym mniejsze jest ryzyko zakażenia. Wiadomo, że istnieje wyraźny związek między liczbą przeprowadzonych operacji a wskaźnikiem zakażeń.
Kliniki, które rzadko wykonują takie zabiegi, mają zazwyczaj znacznie wyższy wskaźnik zakażeń. Dlatego wybór szpitala jest ważnym czynnikiem w ograniczaniu zakażeń. W placówkach takich jak Endo-Klinik, gdzie wykonuje się głównie planowe operacje, poziom zakażeń jest inny i znacznie niższy niż w szpitalach, które przyjmują wielu pacjentów w nagłych wypadkach, na przykład ofiary wypadków. Tam zakażenie bakteriami jest znacznie większe, co zwiększa ryzyko.
„Dlatego dla pacjentów z infekcjami ważne jest, aby zgłaszać się do wyspecjalizowanego ośrodka. W Niemczech nie ma zbyt wielu takich ośrodków, a Endo-Klinik należy do największych na świecie. Również na arenie międzynarodowej temat ten zyskuje coraz większe znaczenie. W Stanach Zjednoczonych, ale także w Europie, na przykład we Francji i Hiszpanii, podejmuje się wysiłki w celu skupienia przypadków zakażeń i leczenia pacjentów z poważnymi powikłaniami w wyspecjalizowanych klinikach z doświadczonymi zespołami. Ciągle podejmowane są próby pokrywania protez warstwami antybakteryjnymi, takimi jak antybiotyki, jod czy srebro. Jak dotąd te podejścia nie przyniosły jednak sukcesu. Wynika to przede wszystkim z tego, że bakterie są bardzo sprytne. Istnieje niezliczona ilość gatunków, które nieustannie rozwijają nowe mechanizmy oporności i różnie oddziałują w organizmie, przez co nie da się ich wszystkich po prostu wyeliminować.
Srebro lub złoto działają wprawdzie przeciwko wielu bakteriom, ale proteza w całości wykonana ze złota jest nierealna, a srebro jest toksyczne dla otaczających tkanek i ma skutki uboczne. Dlatego jak dotąd nie ma naprawdę praktycznego rozwiązania. Dlatego tym ważniejsze jest ogólne dbanie o własne zdrowie i jak najlepsze przygotowanie organizmu przed operacją. Średni wskaźnik zakażeń wynosi około jednego procenta, maksymalnie dwóch procent. W wysoko wyspecjalizowanych klinikach, takich jak Endo-Klinik, jest on nawet niższy, zazwyczaj poniżej jednego procenta” – stwierdza dr Gehrke.
Dr Gehrke – serdecznie dziękujemy za ważne wskazówki i wyjaśnienia!
Udostępnij artykuł
Wywiady z ekspertami
Przeczytaj następnie
- Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – profesorem dr. med. Karlem Philippem Kutznerem
11 wrz 2026
Prof. Kutzner o najnowocześniejszej endoprotezoplastyce w ENDOPROTHETICUM w Moguncji
Czytaj dalej - Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – dr med. Emanuelem Stutzem
9 wrz 2026
Leczenie nowotworów metodą hipertermii
Czytaj dalej - Wywiady z ekspertami
Wywiad z ekspertem – dr. med. Moustafą Elshafei, FACS
7 wrz 2026
Rak jelita grubego w centrum uwagi: wcześniejsze wykrywanie, skuteczniejsze leczenie – o szansach i nowoczesnej medycynie
Czytaj dalej



