Leading Medicine Guide Logo

Wywiad z ekspertem: dr med. dr h.c. Klausem Exnerem

17.10.2024
Leading Medicine Guide Redaktion
Autor
Leading Medicine Guide Redaktion

Dr med. dr h.c. Klaus Exner jest uznanym specjalistą w dziedzinie chirurgii estetycznej i plastycznej, którego imponująca kariera wykracza daleko poza samą wiedzę fachową. Oprócz pracy w supernowoczesnych klinikach we Frankfurcie nad Menem i Oberursel, zyskał uznanie w międzynarodowym środowisku specjalistów – zarówno dzięki swoim innowacyjnym technikom operacyjnym, jak i znaczącym osiągnięciom naukowym. Jednak tym, co szczególnie wyróżnia dr. Exnera, jest jego niestrudzone zaangażowanie humanitarne, które od dziesięcioleci prowadzi go do niektórych z najbiedniejszych regionów świata.

Humanitarne misje dr. Exnera są głęboko zakorzenione w jego karierze zawodowej i osobistej. Od lat 80. angażuje się on w pomoc mieszkańcom krajów rozwijających się poprzez zabiegi chirurgii plastycznej, które otwierają przed nimi nowe perspektywy życiowe. Misja ta zaprowadziła go wraz z zespołem m.in. do Birmy, Tanzanii, Paragwaju i na Ukrainę. Tam, często w trudnych warunkach, operuje dzieci i dorosłych z najcięższymi wadami rozwojowymi, takimi jak rozszczepy wargi, podniebienia i szczęki, oparzenia oraz nowotwory. W tym celu regularnie poświęca swój wolny czas, aby na zasadach wolontariatu leczyć osoby, które w innym przypadku nie miałyby dostępu do opieki medycznej. Na szczególną uwagę zasługują jego wielokrotne misje na Ukrainie, gdzie nie tylko udziela pomocy medycznej, ale także ściśle współpracuje z lokalnymi lekarzami.

Za swoje wyjątkowe zasługi został odznaczony Orderem Mikołaja Kościoła prawosławnego oraz otrzymał tytuł doktora honoris causa Narodowego Uniwersytetu Medycznego im. Danyła Halizkiego we Lwowie. To zaangażowanie pokazuje, że dr Exner jest nie tylko wybitnym chirurgiem, ale także posiada głębokie ludzkie zrozumienie dla potrzeb innych. Jego misje humanitarne mają ogromne znaczenie dla ludzi, którym pomaga. Odzwierciedlają one jego motto „Pomagać innym” i już poprawiły jakość życia tysięcy osób. Wdzięczność, jaką mu okazują, oraz trwałe sukcesy jego misji są dowodem na to, że wiedza medyczna i zaangażowanie ludzkie mogą razem wywrzeć potężny wpływ. Redakcja Leading Medicine Guide rozmawiała z dr. Exnerem o tym niezwykłym zaangażowaniu i poznała wiele szczegółów dotyczących jego pracy humanitarnej.

Plastische-Chirurgie-Frankfurt_Mitarbeiterportraits-und-Interior_henning-ross-fotografie_001-640x4361231.jpg

Pomoc humanitarna jest niezbędnym narzędziem wspierania osób znajdujących się w sytuacjach kryzysowych spowodowanych klęskami żywiołowymi, konfliktami, epidemiami lub innymi kryzysami. Ma ona na celu zaspokojenie pilnych potrzeb ludzkich, takich jak żywność, woda, opieka medyczna i schronienie, oraz odgrywa kluczową rolę w łagodzeniu cierpienia i ochronie godności ludzkiej. W obliczu rosnącej częstotliwości i intensywności kryzysów na skalę globalną potrzeba pomocy humanitarnej staje się coraz bardziej paląca. Jest ona często pierwszą i najszybszą reakcją na katastrofy i w znacznym stopniu przyczynia się do stabilizacji społeczeństw w sytuacjach ekstremalnych.

Jako chirurg plastyczny dr Klaus Exner szczególnie blisko traktuje działalność humanitarną. Jego decyzja o poświęceniu się tej misji ma głębokie korzenie w jego przeszłości i osobistej historii. 

Dorastałem w rodzinie lekarzy i już wcześnie stało się jasne, że ja również pójdę tą drogą. Moi rodzice, oboje lekarze, dawali mi przykład tego, co oznacza pełne oddanie się medycynie i dobru pacjentów. Ta postawa wywarła na mnie trwały wpływ i towarzyszyła mi przez całe życie. Moje zainteresowanie medycyną, a zwłaszcza chirurgią plastyczną, rozwijało się dalej, gdy rozpocząłem studia medyczne w Marburgu. Na tej uczelni studiował również mój ojciec, ortopeda prof. dr Gerhard Exner, i to właśnie tutaj w 1966 roku (kiedy ja zdawałem maturę) zauważył, że nie ma tu dostępu dla osób niepełnosprawnych. Zmotywował mnie wtedy do opieki nad dwoma studentami poruszającymi się na wózkach inwalidzkich. Oznaczało to dla mnie bardzo wczesną poranną podróż do akademika, pomoc obu w myciu się i ubieraniu, a następnie towarzyszenie im na wykłady. Zbudowałem drewniane rampy, aby wejścia były dostępne dla wózków inwalidzkich. Było to dość skomplikowane i wymagające, ale możliwość pomocy sprawiała mi radość. Niedługo potem, w 1969 roku, w Marburgu na Schlossbergu otworzył swoje podwoje Dom Konrada Biesalskiego – pierwszy akademik bez barier w Niemczech. Dzięki temu Uniwersytet w Regensburgu stał się pierwszym uniwersytetem w Niemczech zbudowanym bez barier”, opowiada dr Exner na początku naszej rozmowy, a następnie dzieli się swoimi pierwszymi doświadczeniami związanymi z pomocą w krajach rozwijających się:

Już podczas studiów zrozumiałem, jak ważne jest nie tylko posiadanie wiedzy technicznej, ale także głębokie zrozumienie losów pacjentów. W 1972 roku zdałem egzamin państwowy we Fryburgu i usłyszałem o możliwości aktywnego działania i pomocy w krajach Trzeciego Świata poprzez organizację stowarzyszenia. To doprowadziło mnie do mojego pierwszego doświadczenia zagranicznego jako wolontariusz w Boliwii, gdzie spędziłem rok i przede wszystkim wspierałem pracę organizacji humanitarnych Terres des Hommes i Misereor. Organizacje te utworzyły stacje bazowe na obrzeżach Amazonii oraz w różnych małych wioskach, do których zespół medyczny przyjeżdżał raz w miesiącu. Decydujący punkt zwrotny w mojej karierze nastąpił w 1980 roku, kiedy pracowałem pod kierownictwem prof. dr. Gottfrieda Lemperle w szpitalu Markus-Krankenhaus we Frankfurcie. Prof. dr Lemperle założył Interplast Germany, międzynarodową organizację oferującą chirurgię plastyczną w krajach rozwijających się, wzorowaną na amerykańskiej organizacji Interplast, którą wcześniej poznał. Byłem przy tym od samego początku. Moja pierwsza podróż w ramach tej misji zaprowadziła mnie do Boliwii i od tego momentu byłem nią zarażony – w pozytywnym sensie. Od tego czasu uczestniczyłem w niezliczonych misjach (od 1983 roku było ich 61) w Afryce, Azji i Ameryce Południowej. Wiele z nich odbyłem z organizacją non-profit Pro Interplast, która ma siedzibę w Seligenstadt. Wiele zrealizowano również z organizacją Big Shoe. Z Frankfurtu nad Menem pochodzi firma Medical Intervention Team, z którą 12 razy byłem w Mjanmie, a która w ostatnich latach wyspecjalizowała się w pomocy na Ukrainie, gdzie również byłem na miejscu. „Mjanma jest niestety niedostępna nawet dla pomocy humanitarnej ze względu na sytuację polityczną i związany z nią zakaz wjazdu, co jest absolutną katastrofą”.


pro interplast Seligenstadt wspiera bezpośrednio kraje rozwijające się, wysyłając zespoły lekarzy, którzy podczas urlopu przyjeżdżają z całym niezbędnym sprzętem, materiałami opatrunkowymi i lekami, aby bezpłatnie operować ludzi, którzy w przeciwnym razie nie mieliby możliwości wyleczenia się z często bolesnych lub zagrażających życiu chorób. Jeśli leczenie na miejscu nie jest możliwe, w wyjątkowych przypadkach pro interplast sprowadza pacjentów do Niemiec i finansuje również tutaj niezbędne wydatki. Projekty pomocowe są w całości finansowane z darowizn i środków pochodzących z grzywien. Składki członkowskie (co najmniej 36 euro rocznie) pokrywają niewielkie koszty administracyjne wynoszące 2–3%, dzięki czemu 100% darowizn jest przeznaczane na działalność humanitarną. Jest to możliwe dzięki zaangażowaniu wolontariuszy i wsparciu w postaci darowizn rzeczowych.

Konto na darowizny dla przelewów:
Volksbank Seligenstadt e.G.
IBAN: DE24 5069 2100 0000 2802 08
BIC: GENODE51SEL

Prosimy o przesłanie nam Państwa pełnego imienia i nazwiska oraz adresu, abyśmy mogli wysłać Państwu potwierdzenie darowizny. Państwa dane nie będą przekazywane osobom trzecim.

pro interplast Seligenstadt – Stowarzyszenie na rzecz wspierania pomocy medycznej i społecznej w krajach rozwijających się e.V. jest zarejestrowane w Sądzie Rejonowym w Offenbach pod numerem 4539 oraz uznane przez Urząd Skarbowy Offenbach am Main II za organizację „pożytku publicznego i charytatywną”, uprawnioną do wystawiania potwierdzeń darowizn.



Działalność humanitarna jest dla mnie sprawą bliską sercu. To możliwość przekazania daru mojej wiedzy medycznej tym, którzy jej najbardziej potrzebują. Nawet po otwarciu własnej praktyki we Frankfurcie i Oberursel nigdy nie porzuciłem tej pracy. Nie ma większej nagrody niż obserwowanie, jak ludzie po udanej operacji mogą rozpocząć nowe życie”.


Aby z powodzeniem zrealizować zagraniczną misję medyczną, konieczny jest wysoki poziom organizacji.

„Wspólnie z wyżej wymienionymi organizacjami i firmami organizuję poszczególne misje. W tym celu tworzę zespoły, co odpowiada na przykład podstawowej strukturze Interplast Germany, i korzystam z osobistych kontaktów w danym kraju, aby znaleźć miejsce misji. Kontakty te rozwijają się z czasem dzięki wielu dotychczasowym misjom i wymianie doświadczeń w wielu różnych krajach, czy to w Tanzanii, czy w Kambodży, gdzie ostatnio byłem w Wielkanoc 2024 roku. Dzięki kontaktom, które z czasem stają się coraz bliższe, na szczęście zmniejsza się nakład pracy administracyjnej, a tym samym związane z tym koszty. Jeśli chodzi o wybór pacjentów, to zawsze jest to kwestia indywidualna. Ostatnio w Kambodży było tak, że jest tam bardzo zaangażowana pracownica socjalna, która z ramienia Watykanu zajmuje się opieką nad ubogimi rodzinami. Dzięki temu zna ona przypadki chorób wymagające szczególnego leczenia, które potrafiła bardzo dobrze przedstawić w formie dokumentacji ze zdjęciami. To oczywiście dobrze, gdy ktoś już dobrze zna lokalne warunki. Jednak podczas pierwszej wizyty w danym kraju często trzeba się najpierw zorientować, a wtedy pomagają na przykład organizacje kościelne w pozyskiwaniu pacjentów za pośrednictwem radia lub ogłoszeń, a następnie zajmują się również transportem. „Gdy jest się na miejscu częściej, organizacja staje się oczywiście znacznie łatwiejsza, a akcje stają się dzięki temu coraz skuteczniejsze” – wyjaśnia dr Exner.

Podczas misji zagranicznej leczy się najróżniejsze schorzenia.

Jak już wynika z nazwy „Interplast”, chodzi o chirurgię plastyczną, a w szczególności o wrodzone wady rozwojowe u dzieci, takie jak rozszczepy wargi, szczęki i podniebienia, ale także wady rozwojowe dłoni. Zawsze staramy się leczyć dzieci podczas jednej operacji. Na Ukrainie występuje wiele przypadków dzieci z wrodzonym opadaniem powiek, co oznacza, że zazwyczaj nie mogą one prawidłowo otworzyć jednego oka, przez co często pojawia się u nich kręcz szyi, ponieważ muszą ciągle obracać głowę i oczywiście bardzo cierpią z powodu problemu kosmetycznego. Jest też bardzo wiele przypadków następstw wypadków, zwłaszcza oparzeń. Często mamy tu do czynienia z najcięższymi przykurczami poparzeniowymi, również u dzieci, które często nie były prawidłowo leczone, na przykład gdy podbródek zrosł się z klatką piersiową lub nie mogą już prawidłowo poruszać rękami, ponieważ wszystko się skurczyło. W Niemczech mamy bardzo zaawansowane oddziały z oddziałami oparzeń, na których codziennie opiekuje się pacjentami i wykonuje przeszczepy skóry lub stosuje sztuczną skórę. W biednych regionach tego wszystkiego w ogóle nie ma. Ponadto mamy do czynienia z wszelkimi możliwymi następstwami wypadków, czy to złamaniami kości, otwartymi ranami, ale także chorobami tropikalnymi, które objawiają się na powierzchni ciała” – mówi dr Exner o różnych schorzeniach leczonych na miejscu i dodaje: 

„Z biegiem czasu udało się poszerzyć zakres specjalizacji medycznych, dzięki czemu często na miejscu obecni są również ortopedzi, okuliści, a nawet chirurdzy szczękowi, aby nieść pomoc. Czasami mamy też do czynienia z nowotworami, które powodują duże naczyniaki na powierzchni skóry. Tutaj wszystko zależy od zespołu, co da się zrobić, także pod względem czasowym. Bo taka zaplanowana misja trwa średnio maksymalnie 2–3 tygodnie. Oczywiście zdarza się, że pacjentów, których kiedyś leczyliśmy, spotykamy ponownie po latach. Był na przykład chłopiec w Tanzanii, który przykuśtykał z dwoma stopami końsko-szpotawymi. Miał na sobie duże kalosze, żeby stopy miały wystarczająco dużo miejsca. Zoperowaliśmy chłopca i wróciliśmy po roku. Wybiegł nam na spotkanie radosny i był bardzo dumny, że może nosić trampki. Takie rzeczy oczywiście pozostają w pamięci”.

Standardy medyczne i lokalne warunki są zupełnie inne niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni w Niemczech.

Dzięki naszym wielokrotnym misjom i współpracy z lokalnymi lekarzami udało nam się stopniowo poprawić opiekę medyczną. Jest to ważny aspekt i cel mojej pracy: oprócz udzielania doraźnej pomocy zawsze zależy mi również na szkoleniu lokalnego personelu medycznego i umożliwieniu mu samodzielnej pracy w dłuższej perspektywie. Często nie jest to łatwe, ponieważ wymaga to wyczucia, czasami również ze względu na uwarunkowania kulturowe i hierarchiczne. Często lokalne warunki higieniczne są trudne. Do tego dochodzą wyzwania polityczne. Jak już wspomniałem na początku, od początku rządów junty wojskowej nie ma dostępu do Mjanmy i wygląda na to, że wojna domowa będzie trwała dalej. Można powiedzieć, że obecnie panuje tam sytuacja medyczna podobna do tej z 1947 roku. A w szpitalach pozostało tylko 2% personelu. Na Ukrainie szpitale są wspierane przez Zachód, ale głównie dla ofiar wojny, co tworzy również gałąź gospodarki, na przykład dla firm produkujących protezy. Zauważam to wyraźnie, ponieważ naprawdę trudno jest leczyć „normalne” dzieci bez urazów wojennych. 

Jeśli chodzi o niezbędny sprzęt medyczny, zespół anestezjologiczny musi zawsze zabierać ze sobą wszystko, na przykład bronchoskop, aby na miejscu nie spotkały nas żadne przykre niespodzianki, a pacjent poddawany zabiegowi był dobrze monitorowany. Zespół anestezjologiczny ma więc jasne wytyczne z listami kontrolnymi dla poszczególnych operacji. Instrumenty trzeba zazwyczaj drogo kupować z darowizn lub czasem można je wypożyczyć. Jeśli chodzi o lokalny personel medyczny, oczywiście zawsze staramy się go włączać w nasze działania. Jednak również tutaj pojawia się hasło „równowagi między pracą a życiem prywatnym”, a empatia jest dość ograniczona, przez co zainteresowanie tym tematem często wynika raczej z motywacji finansowej, a nie humanitarnej. Mogę sam wybrać swój osobisty zespół. Kambodża była pod tym względem ostatnio dość pracochłonna, ponieważ od grudnia 2023 r. do kwietnia 2024 r. codziennie poświęcałem około 1–2 godzin na prace administracyjne, aby wszystko dobrze skoordynować. Kambodża chciała na przykład, aby każdy członek zespołu miał poświadczone wszystkie świadectwa. Zazwyczaj w ciągu tygodnia skompletowałem swój zespół, który zawsze musi dobrze do siebie pasować. Najbardziej uciążliwa jest zazwyczaj praca biurokratyczna. Czasami na miejscu spotyka się też nieufność ze strony rodzin dzieci, które mają przejść operację, co również trzeba wziąć pod uwagę. Skoordynowane akcje zawsze odbywają się w ramach urlopu osobistego i można wtedy przeprowadzić około 9–10 dni operacyjnych, co jednak jest już bardzo wyczerpujące, a w końcu niestety nie ma się zbyt wielu dni urlopu.

Jeśli chodzi o koszty, Interplast zapewnia darowizny i prowadzi również zbiórki funduszy. Zbiórka funduszy w Kambodży była kosztowna i wyniosła około 20 000 euro. Koszty przelotu (klasa ekonomiczna) są wysokie, koszty hotelowe są ograniczane do minimum (przy czym noclegi w dni, w których nie pracujemy, pokrywamy sami jako lekarze). Każdy lekarz zobowiązuje się zasadniczo do oszczędności. Niestety stwierdzamy, że chęć przekazywania darowizn zasadniczo maleje”.

Perspektywy

„Nie można zapominać, że nawet bez wojny istnieje wiele problemów medycznych. Spójrzmy na Mjanmę – widzimy tam całkowitą katastrofę, ponieważ opieka medyczna spadła do zera. Ostatecznie nie chcemy uprawiać polityki, ale na pierwszym planie stawiamy indywidualną pomoc dla poszczególnych osób. Chętnie kieruję się moją osobistą zasadą: „Rzucam kamień gdzieś do jeziora, a w końcu fale docierają wszędzie”. I wtedy okazuje się, że sukces sprawia radość. Cieszę się, gdy widzę, że dzieci i ich rodziny są szczęśliwe, że otrzymały dobre leczenie. To motywuje. Niestety na mapie świata wciąż istnieją białe plamy, gdzie pomoc medyczna jest pilnie potrzebna. Postrzegamy siebie trochę jak ambasadorów pokoju i staramy się coś oddać. W końcu wszyscy wiemy, skąd pochodzą niektóre tkaniny w naszych sklepach i kto zbiera dla nas kawę”, wyjaśnia dr Exner, kończąc naszą rozmowę.